facebook twitter instagram bloglovin
 photo toppost.png

22 maja 2016

YOUTUBE + DUBAJ



Mój wyjazd do Dubaju był w lutym i nadal się zastanawiam, dlaczego ta notka nie pojawiła się jakoś w marcu? Jest koniec maja zaraz! Dubaj to było coś, naprawdę. Jedno z moich ulubionych miejsc na świecie (zaraz po Paryżu i NYC) i ulubione w Azji- z tego, co na razie widziałam, bo myślę, że moje życie podróżnika dopiero się rozkręca!


Lot z Warszawy bezpośrednio do Dubaju trwał około 5,5 godziny i był w sumie bardzo przyjemny (jestem tym rodzajem osoby, którą ekscytuje samolotowe jedzenie [chociaż jest niedobre] i ogólnie bycie w powietrzu, więc to nic dziwnego, że mi się podobało, skoro to nie był najdłuższy lot, a linia Emirates miała do wyboru tyle świetnych filmów do pooglądania, że nadrobiłam braki z ostatnich kilku lat i jeszcze obejrzałam dokument o cukrze w diecie).


Nasza wycieczka trwała tylko 3 dni, ale zobaczyliśmy dość sporo- nawet więcej, niż planowaliśmy. Chronologicznie więc! Przyjechaliśmy do hotelu około 22 czasu miejscowego, ale uznaliśmy, że jeszcze przejdziemy się po ulicy, na której mieszkaliśmy- jednej z bardziej znanych ulic Dubaju, Sheikh Zayed Road, gdzie znajduje się milion hoteli, biur i sklepów.




Potem poszliśmy coś zjeść i spać, bo zrobiła się północ i to był już czas. Następnego dnia wyszliśmy z hotelu z jednym celem- Burj Khalifa, najwyższy budynek na świecie.




Tu akurat zdjęcia naszej ulicy w dzień- uważam tą ulicę za bardzo dubajską (właśnie stworzyłam słowo), bo wygląda tak, jak całe centrum Dubaju- drapacze chmur na przemian z palmami. Widać też tor dla metra- dość ciekawa sprawa, bo metro w Dubaju miało z 3 stacje podziemne, a reszta jest nadziemna. Ten środek transportu z założenia ma być pod ziemią, ale nie w Dubaju. Jest to jedyne miejsce na świecie, gdzie coś takiego ma miejsce.

Poza tym, jako ciekawostkę dodam, że w Dubaju metro dzieli się na dwie strefy- dla pań i dzieci oraz druga mieszana. Jeśli jest się kobietą to można jechać w obydwóch, a jeśli jest się mężczyzną to tylko w mieszanej. Nie zrobiłam temu zdjęcia, bo byłoby to trochę podejrzane dla ludzi jadących metrem, ale postanowiłam wspomnieć jako ciekawy fakt. To akurat nie jest ewenementem, bo na przykład w Meksyku też coś takiego działa, ale tylko w godzinach szczytu.





I tu już sam budynek Burj Khalifa. Nie będę opowiadać o tym, kiedy został wybudowany, kto wybudował itede, bo po to jest nasza najlepsza przyjaciółka Wikipedia, ale pokazuję moje zdjęcia.

Jeśli ktoś kiedyś chciałby podróżować do Dubaju to kilka informacji o obiekcie w pigułce:
-przejść do niego można TYLKO przez centrum handlowe Dubai Mall, o czym nie wiedzieliśmy i chodziliśmy w kółko jak najwięksi idioci świata, w końcu chyba jednak zobaczyliśmy jakiś drogowskaz;
-jeśli ktoś chciałby wjechać na piętro 123 to najlepiej jest sobie zrobić rezerwację online, bo my przyszliśmy około południa, a termin nam zaproponowano na dwudziestą dnia następnego;
-jeśli ktoś chciałby wjechać na piętro 148, co zrobiliśmy, to nie musi robić rezerwacji online, ale musi się liczyć z kosztami rzędu kilkuset złotych za jedną osobę- ale wrażenie jest tego warte, to jedna 20 pięter różnicy z niższym wjazdem, to jak cały blok! + dostaje się gratis jedną babeczkę i sok ananasowy i można siedzieć w loży dla VIPów w sumie cały dzień jeśli się ma ochotę, jest tam klima i dość niezły widoczek




Tutaj The Dubai Fountain (działa co godzinę od 21 robiąc świetlne show z muzyczką i co ciekawe, codziennie inaczej to wygląda, bo byliśmy 3 razy) i miasto nocą!





Następny dzień to dzień odnowy biologicznej aka spa i spacerowania. Nie działo się nic ekscytującego, łapaliśmy słońce na plaży i w aquaparku oraz podziwialiśmy nowoczesną część miasta. 




Z kolejnego dnia nie mam za dużo zdjęć, a szkoda, bo był najciekawszy! Byliśmy w biedniejszych dzielnicach Dubaju, na targach złota i tak naprawdę najbardziej doświadczyliśmy życia większości ludzi z Dubaju, bo przecież nie tylko biznesmenami miasto żyje.

A dlaczego tak mało uchwyciłam na zdjęciach? Bo skupiłam się na kręceniu filmu z Dubaju! No właśnie.




Oto moje czterominutowe dziecko z Dubaju (???), które stworzyłam w sumie prawie miesiąc temu, ale nadal oczywiście chcę i mogę się nim dzielić :) 
Jak wejdziecie na kanał to zobaczycie, że jest też drugi filmik z Paryża- ale o mieście świateł i miłości więcej w notce, którą zaplanowałam na sobotę, godzina 10:00- przypominam, że to, na kiedy zaplanowałam notki jest na lewym pasku bloga.

SUBSKRYBUJCIE! W przyszłości więcej filmów z podróży, ale nie tylko- też trochę mnie poznacie i zaprzyjaźnimy się, mam plany i pomysły i zapraszam Was :)


Polecam dodanie mnie na snapchacie, tutaj macie kod do zeskanowania i nazwę- tam dużo snapów z moich wojaży i zdjęcia jedzenia ngl

KTO CHCE POJECHAĆ DO DUBAJU?






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

 photo envye.jpg
envye blogger theme