facebook twitter instagram bloglovin
 photo toppost.png

10 stycznia 2015

3 Zimowe Klasyki | Pielęgnacja

Jasne i logiczne jest to, że zimą nasza skóra wymaga szczególnej pielęgnacji. Zamiast bardzo drogich, wyszukanych kremów ja po prostu używam moich klasyków.

Krem Carmex Concentrated Oinment
 W Polsce nie spotkamy się z kremem Carmex w takim formacie, u nas są tylko pomadki tej firmy, które również polecam.
Krem nadaje się do całego ciała i pomaga na miejsca przesuszone oraz nawilża. Jego formuła jest bardzo kleista, nieco przypomina wazelinę, ale pachnie (tak, jak bezbarwna pomadka Carmex) i da się tego użyć jako kremu do rąk, z wazeliną byłoby ciężko. Robię to gdy jestem w domu, po wyjściu na dwór, aby zregenerować skórę. Krem za długo się wchłania, aby mieć go na sobie będąc na zewnątrz.
Używam go do: rąk i ust.

Polecam znalezienie tego produktu po prostu będąc za granicą, ja kupiłam go w USA, ale jest też chociażby w Niemczech.

O tym kosmetyku można już śmiało powiedzieć- klasyk. Nivea Creme, najbardziej uniwersalny krem na świecie, jak możemy przeczytać z tyłu opakowania. Możemy go użyć praktycznie wszędzie, ja najbardziej lubię na nos, policzki i ręce przed wyjściem na śnieg. Te części ciała zwykle najbardziej mi odmarzają, więc muszę je chronić.
W lato ten krem również jest w mojej kosmetyczce, ale używam go głównie do... stóp. Wieczorem smaruję nim pięty, zakładam skarpetki, ściągam rano i są gładziutkie! Nivea Creme to jedna z rzeczy, którą KAŻDA dziewczyna (i nie tylko) powinna mieć.

Wazelina kosmetyczna Vaseline
Dziwi mnie to, że dużo kobiet wazeliny kosmetycznej nie posiada. Spytałam mojej mamy, czy ma- nie miała. Spytałam mojej przyjaciółki czy ma- nie miała. A przecież spore opakowanie na kilka miesięcy kosztuje 5 złotych i potrafi uratować skórę. Ja używam głównie na usta, łokcie i pięty. Poza tym, nakładam ją na noc na brwi i rzęsy- naprawdę szybko je odbudowuje, a cena jest wielokrotnie niższa niż specjalistyczne odżywki.

Krem Carmex jest niestety niedostępny w Polsce
Wazelina Vaseline i krem Nivea znajdziecie w drogeriach np chociażby Rossmann (kliknij, aby zobaczyć gazetkę)

A Wy co polecacie na śnieg?

9 stycznia 2015

Porozmawiajmy o... alkoholu | Skład


Zwykle ignorowałam kwestie składu moich kosmetyków, nie będę kłamać. Dla mnie to bardzo dużo chemii i tyle. Ostatnio jednak usłyszałam, że w zapuszczaniu włosów przeszkadza używanie produktów z alkoholem. Pomyślałam sobie- ok, to tylko lakier, ale z ciekawości sprawdziłam moje kosmetyki do włosów. I te codziennie używane przeze mnie też miały w składzie alkohol. Nie tylko lakier. Trochę się wystraszyłam i postanowiłam poczytać nieco o tych alkoholach i przestać ignorować składy moich kosmetyków do pielęgnacji. Mam moje wnioski.

Pewnie wiecie, że w lakierze do włosów czy sprayach utrwalających do makijażu jest alkohol denaturat. I to jest alkohol z grupy tych złych, o czym też pewnie wiecie. Ale czy wiecie, że ten sam alkohol jest też w wielu sprayach chroniących przed ciepłem (chociażby w moim Heidi's Heat Styles Taft, na drugim miejscu składu- niedobrze).
Tego alkoholu w kosmetykach należy unikać, bo wysusza i drażni. Sprawdźcie, czy go nie ma w waszych kosmetykach. Ja już znalazłam zamiennik dla mojego feralnego sprayu chroniącego przed ciepłem, wystarczy postać przy tej półce w sklepie nieco dłużej i poczytać.

Do złych alkoholi należy też etanol i isopropyl alcohol. Nawet jeśli macie kosmetyki z tymi trzema bohaterami i nic się nie dzieje, warto znaleźć zamienniki, bo możliwe, że kondycja waszych włosó czy cery po prostu się poprawi, co zauważyłam u siebie.

Czy wiecie, że w antyperspirancie Dove Original, tym zwykłym najprostszym, też jest alkohol? Benzyl Alcohol na miejscu 12 w składzie. Również poczytałam i poszperałam, bo to mój ulubiony dezodorant od lat. Ten alkohol może uczulać, ale rzadko się to zdarza i jest nieszkodliwy; w produktach nie może być go wiele, co załatwiły nam normy Amerykańskiej Agencji FDA i Komisji Europejskiej. Przed tym alkoholem nie muszę uciekać.
Alkohole nieszkodliwe, które są w tej samej kategorii to cetyl, cetearyl, stearyl, mirystyl, decyl i palm.
Alkohole, które mogą drażnić w dużej ilości (czyli jeśli są na jednym z pierwszych miejsc w składzie to nienajlepiej) to lauryl, oleyl i isostearyl.

Jeśli o te alkohole nieszkodliwe to trzeba po prostu obserwować reakcje swojego ciała. Jeśli któryś z nich jest w składzie kosmetyku, który Cię uczula bądź przesusza to po prostu unikaj tego składniku w przyszłości. Warto jest napisać sobie na kartce te kilka nazw i mieć przy sobie robiąc zakupy!


Zauważyłyście, że niektóre alkohole w kosmetykach źle działają?

8 stycznia 2015

Lawendowe L'Occitane




Dzisiaj taki krótki i przyjemny post o pewnym prezencie. Niedawno dostałam to śliczne pudełko i bardzo chcę się podzielić tym, jak wygląda i co jest w środku.
Na pierwszym zdjęciu widać jego wierzch, na drugim spód, a na trzecim zawartość. Mikroskopijny lawendowy żel pod prysznic, bardzo dobry na podróże; lawendowy krem do rąk i lawendowe mydełko.
Mam już kilka kremów do rąk tej francuskiej firmy, więc to od razu wrzuciłam do torebki, bo wiem, że będę używać.
Kształt tego żelu pod prysznic bardzo mi się podoba, wygląda tak elegancko i po prostu ładnie.
Mydełko wylądowało pomiędzy ubraniami, bo mydło do rąk mam w płynie. Ale cała moja garderoba nim pachnie, co jest bardzo fajne.

I teraz mam pytanie- znacie L'Occitane? Które produkty lubicie najbardziej?
Zaciekawiła mnie ta firma i chcę popróbować :)

Produkty są dostępne w sklepach L'Occitane.

7 stycznia 2015

Moja zimowa rutyna makijażowa | Kosmetyki

Pisałam podobną notkę jesienią, więc teraz też napiszę. O kosmetykach, których w tym sezonie używam najczęściej słów kilka, czyli jak wygląda mój codzienny makijaż zimą.


Podkład Clinique Anti Blemish Solutions w kolorze 01
Puder Maybelline Affinitone w kolorze 24 Golden Beige
O tych produktach się nie rozpisuję, bo dopiero je testuję. Pewnie za kilka tygodni dodam recenzję, ale na razie się wstrzymuję od opinii- tylko pokazuję, czego używam.


Puder brązujący Bourjois w kolorze 52 Peaux mates
Róż Bourjois w kolorze 15 Rose Eclat

O tych produktach natomiast na blogu już pisałam i nadal będę, bo je uwielbiam. Pudrem brązującym fajnie da się konturować, nie błyszczy się. A róż ma piękny kolor.

Tusz do rzęs Volume Million Lashes
Cień w kremie Maybelline Color Tattoo w kolorze 45-Infinite White
Eyeliner w pisaku Essence
Kredka do brwi Golden Rose Dream w kolorze 304
Paletka z cieniami L'Oreal Smoky w kolorze E8 Blue Marine
O tuszu nie będę się rozpisywać, bo to kolejny produkt, który na blogu pokazuję już od jakiegoś czasu, bo go uwielbiam. Podobnie z cieniami w kremie Maybelline.
O tej małej paletce zrobiłam posta, który był dosyć słodko-kwaśny. Nie jest to produkt mojego życia, ale ma ładne kolory, a ja lubię niebieski na oku zimą, więc pomęczę te cienie, a potem prawdopodobnie zostawię.
Eyeliner w pisaku Essence jest niezły. Wystarczy na te 9 godzin i aplikacja jest prosta. Ja nie jestem największą entuzjastką eyelinerów, ale w tym sezonie trochę próbuję.
Przez wiele miesięcy używałam tylko jednej kredki do brwi, tej z Catrice. I całkowicie zapomniałam o tym, że kupiłam też tą, więc teraz używam Dream Golden Rose. Ma bardzo fajną szczoteczkę, którą można używać resztki pudru z brwi. Poza tym, daje fajne wykończenie, ale trzeba jej bardzo delikatnie używać. Mimo to, polecam.


Szminka Make Up For Ever Rouge Artist Natural w kolorze N6
Szminka L'Oreal Color Riche Serum w kolorze S402 Radiant Orange
I szmineczki. Obydwie były już na blogu, ta z Make Up For Ever jest bardziej codzienna i ma 'łatwy' kolor- nie trzeba lusterka, żeby poprawić makijaż. Ta z L'Oreal lusterka już potrzebuje, ale uwielbiam ją, ma świetny kolor i jest bardzo trwała.

Szminkę L'Oreal, paletkę L'Oreal, cień w kremie Maybelline, tusz L'Oreal, eyeliner Essence, róż i puder brązujący Bourjois, puder Maybelline dostaniecie w Rossmannie (kliknij, aby zobaczyć gazetkę) bądź w Hebe (kliknij, aby zobaczyć gazetkę)
Podkład Clinique, szminkę Make Up For Ever znajdziecie w Sephorach
Kredkę do brwi Golden Rose znajdziecie w Golden Rose

6 stycznia 2015

Pierwszy tydzień z Eveline 9w1! 1/6



 Postanowiłam, że chcę zregenerować i odżywić moje paznokcie. Gdyż kto nie chce mieć pięknych, długich, zadbanych paznokci? Szukałam dobrej odżywki, a w internecie roi się od opinii na temat słynnej Eveline 8w1. Są też opinie bardzo gorzkie na temat tego produktu, ale postanowiłam, że chcę spróbować. Ja jednak zdecydowałam się na wersję 9w1. Czym się różni? O tym za moment.

Na zdjęciu powyżej widzimy te 9 obietnic producenta. Powiem szczerze, że moje paznokcie były (na początku kuracji) zniszczone, rozdwajające się, kruche, łamliwe i o nierównej powierzchni, więc zobaczymy, co ten produkt mi da.
Od sławnej już 8w1 moja odżywka różni się tylko jedną sprawą. 8w1 nie ma tej ostatniej obietnicy, czyli odpryskujący lakier. 9w1 jako baza ma przedłużać też trwałość lakieru, dlatego ją wybrałam.

Jeśli chodzi o konsystencję, jest dobrze. Nie za rzadki, nie za gęsty, ale dość wydajny, co zawsze jest plusem.

I teraz kwestia kuracji. Odżywki można używać po prostu pod lakier, ale ja zdecydowałam się na pełną regenerację, żeby zobaczyć efekty i polepszyć kondycję paznokci.

Na opakowaniu pisze, że kuracja powinna trwać 2-3 tygodnie, ale w ulotce załączonej do opakowania pisze, że ma trwać 4-6 tygodni. Nie podoba mi się to zaprzeczanie samemu sobie, ale postanowiłam, że pójdę na całość- 6 tygodni.

Jak to stosować? Tak, jak producent nakazuje- jednego dnia położyć jedną warstwę, następnego drugą, a dzień później zmyć wszystko i położyć jedną warstwę. I tak w kółko.

UWAGA! Jeśli ktoś z Was zdecyduje się na kurację, ale w pierwszym dniu poczuje ból/pieczenie/swędzenie- zmywać i uciekać. Ja nie poczułam, więc mogę spokojnie stosować odżywkę.

Właśnie skończyłam tydzień 1, więc mogę powiedzieć kilka słów. Oczywiście przede mną jeszcze 5 tygodni, ale mówię o tym, co jest teraz.
Zauważyłam, że moje paznokcie są twardsze, a co za tym idzie mniej podatne na łamanie. Bardzo mnie to cieszy. Poza tym, końcówki moich paznokci zawsze były żółtawe, zniszczone malowaniem. Teraz są znowu białe. I to są w sumie najważniejsze zmiany, jakie zauważyłam. Na razie niektóre moje paznokcie mają jeszcze nierówną płytkę i trochę się kruszą, więc zobaczymy, jak będzie dalej!

Odżywka dostępna jest w drogeriach np Rossmann (kliknij, aby zobaczyć gazetkę)

Znacie tą odżywkę? Chcecie spróbować?

5 stycznia 2015

Zimowa maseczka dla wszystkich | DIY

Już dawno na moim blogu nie było DIY, więc zapraszam na nieco inną, zimową maseczkę. Dzisiaj też omówię pozytywne skutki działania każdego ze składników na cerę.

Testowałam tą maseczkę, więc nie podrażni skóry i nie uczuli, jeśli nie jest się uczulonym na żaden ze składników.

Będziesz potrzebować:
-1 łyżkę mleka,
-5 łyżek gorącej wody,
-1 łyżkę miodu,
-4 łyżki płatków owsianych
+naczynie, w którym zmieszczą się wszystkie składniki


Jeśli chodzi o pozytywne skutki mleka- są osoby, które używają go jako tonik, bo oczyszcza i złuszcza cerę. Sprawia też, że zaczerwienienia są mniej widoczne oraz matuje cerę. Ja po zrobieniu tej maski zastanawiałam się, czemu moja skóra jest taka matowa- właśnie dlatego. Mówię tu tylko o mleku krowim.

Miód działa antybakteryjnie. Odkaża cerę, w efekcie zapobiega też niedoskonałościom. Poza tym, nawilża, ujędrnia skórę i pomaga na rozszerzone pory.

Płatki owsiane, czyli gwóźdź programu, mają właściwości peelingu, czyli złuszczają, odświeżają. Poza tym, stymulują produkcję kolagenu, czyli zapobiegają przedwczesnemu starzeniu się skóry.


Nazwałam tą maseczkę dla wszystkich, gdyż jej działanie pomoże praktycznie każdemu.

Jeśli chodzi o wykonanie, wystarczy wlać wszystkie składniki do naczynia, zaczynając od mleka i wody, następnie dodając miód, a na końcu płatki owsiane. Wymieszaj i odstaw w ciepłe miejsce na 15-20 minut. Płatki owsiane wchłoną składniki (jeśli nie wszystko, to możesz wylać nadmiar).

Jeśli chodzi o aplikację to jest to jedna z najtrudniejszych kwestii dotyczących tej maski. Ja najpierw robię owsiany peeling, czyli masuję tym wszystkim twarz nad zlewem. Potem na buzi zostaje mleko, woda i kilka płatków owsianych nasączonych miodem. Nie zmywam tego, tylko kładę się na 20 minut, później zmywam.

Skóra po tym małym rytuale nie błyszczy się przez cały dzień, więc polecam robienie rano. Ja postanowiłam, że będę ją robić co tydzień, gdyż przy regularnym stosowaniu efekty są lepsze!


Polecam Wam ten sposób i mam nadzieję, że DIY się podobało!

4 stycznia 2015

Grudzień 2014 | Ulubione

Zwykle ulubione dodaję już pod koniec miesiąca, ale tym razem wypadło jak wypadło i oto one, na początku następnego miesiąca!

Paleta Benefit Cutie Cravings
Bardzo przydatna sprawa, szczególnie w podróży. Dużo rzeczy jest pod ręką i większość uwielbiam. Nie będę się rozpisywać po kolei, bo to już robiłam, ale produkty są świetnej jakości.



Maybelline Color Tattoo w kolorze 45-Infinite White
Pewnie większość z moich czytelników zauważyła, że uwielbiam Color Tattoos. W tym miesiącu praktycznie codziennie używałam zimowego białego. Pięknie wygląda na powiece, nadaje się jako baza, utrzymuje się cały dzień. Mam kilka cieni z tej serii, których nie używam często, ale ten stał się zimową obsesją i najczęściej używanym przeze mnie cieniem ostatniego miesiąca.

L'Oreal Color Riche Serum w kolorze S 402 Radiant Orange
Kobo Colour Trends w kolorze 307 Cherry Lips
Szminka Color Riche Serum leżała w mojej kosmetyczce około roku, ale teraz ją wyciągnęłam i zaczęłam doceniać. Piękny kolor oraz długo się utrzymuje, mogę jeść, pić, a ona nadal jest.
Trwałość szminki Kobo jest nieco gorsza, ale bardzo ciemny róż przypadł mi do gustu i często miałam go na ustach. 

Catrice Ultimate Nail Lacquer 
Rimmel Nail Polish 60 Seconds w kolorze 853 Pillow Talk
Tylko tymi lakierami malowałam paznokcie w grudniu. Złoty na wyjątkowe okazje, błękitny na inne dni. Mając obydwa słyszałam dużo komplementów dotyczących paznokci, więc musiały wyglądać przyzwoicie. Poza tym, obydwa są bardzo trwałe jak na produkty drogeryjne, więc polecam. 

Pupa nawilżający balsam do ciała Fresh Fruits All'estratto di Mandarino
Opakowanie jest naprawdę przepiękne, a środek też zachwyca. Balsam wspaniale nawilża, szybko się wchłania i niesamowicie pachnie. Używam codziennie, a kiedy się skończy, pewnie zostawię pudełko (jest metalowe!).

L'Oreal Oczyszczający Płyn Miceralny
Miły dla mojej wrażliwej skóry twarzy, nie zatyka porów i wszystko perfekcyjnie zmywa, czego chcieć więcej?

Joanna Naturia peeling myjący z czarną porzeczką
Peelingi z tej serii uwielbiam, a w grudniu używałam właśnie tego zapachu. Świetnie pachnie, faktycznie wygładza i bardzo przyjemnie się go używa.

Wazelina Vaseline
To nie jest nowy produkt, ale bardzo silnie nawilża usta, co jest przydatne w zimę. Warto mieć.



Cutie Cravings Benefit dostępne w Sephorze
Cień w kremie Maybelline, szminka L'Oreal, wazelina Vaseline, lakier Rimmel kupiłam w Rossmannie (kliknij, aby zobaczyć gazetkę)
Płyn miceralny L'Oreal, peeling Joanna kupiłam w Hebe (kliknij, aby zobaczyć gazetkę)
Lakier Catrice znajdziecie w Naturze (kliknij, aby zobaczyć gazetkę)
Balsam Pupa dostępny jest w Douglasie (kliknij, aby zobaczyć gazetkę)

A co Ty pokochałaś w grudniu?
 photo envye.jpg
envye blogger theme