facebook twitter instagram bloglovin
 photo toppost.png

30 czerwca 2015

JUNE '15 FAVOURITES


Czy jest nudniejsze zdanie niż "Jak ten czas szybko leci"? Tak chciałam zacząć notkę, ale pomyślałam, że muszę być bardziej interesująca niż to. Ale to prawda- ja już czuję wakacje. W końcu. Zawzięcie googluję miejsca, które odwiedzę, przeglądam stronę hotelu (jakby coś się miało na niej zmienić każdego dnia), nie mogę się nadziwić faktem, że pełna nazwa Meksyku to Meksykańskie Stany Zjednoczone (i w sumie to mogę mówić, że udaję się do Stanów Zjednoczonych- nie dodając 'Ameryki Północnej' jest nawet poprawnie), a nazwę Chichen Itza zawzięcie czytam jak Chicken Itza (prekolumbijskie miasto Majów czy obiad?). Sprawdzam też stronę linii lotniczej, aby się upewnić, jakie jedzenie podają podczas długich lotów i szukam po portfelach drobnych euro, bo przecież strefa bezcłowa się opłaca. Krótko mówiąc już żyję wyjazdem, podróżami, nawet lotem i lotniskiem. I czuję się jak ryba w wodzie, bo podróżować uwielbiam, poznawanie innych kultur od środka jest dla mnie niesamowitym przeżyciem. Relaks przy basenie też, nie okłamujmy się.

Po 'krótkim wstępie' zapraszam na ulubione czerwca. Wakacyjne kolory i przyjemne zapachy!


Mogłoby się wydawać, że opisywałam już płyn Biodermy do demakijażu, ale ten jest inny od tego różowego, najpopularniejszego. Ten jest do cery trądzikowej. Kilka lat temu taką cerę miałam, teraz bym już jej tak nie nazwała, ale postanowiłam sprawdzić. I jeśli ktoś takową cerę ma to też polecam sprawdzić, bo nie tylko bezbłędnie usuwa makijaż, ale też sprawia, że skóra jest bardziej matowa, jeśli użyjemy go rano. Ale uwaga dla osób z wrażliwymi oczami (moje są zbyt wrażliwe i pisałam to tutaj już z miliard razy)- trochę piecze. Dlatego jednak płyn micelarny Biodermy dla skóry wrażliwej dla mnie jest lepszy- ale każda cera potrzebuje czegoś innego, tak?

I rzecz, o której już pisałam (klik) ale pokochałam ją ponownie, bo potrzebowałam czegoś lekkiego- nie lubię mieć zbyt dużej ilości makijażu w ciepłe dni. Maybelline Dream Pure BB 8-in-1 BB Cream w odcieniu light. Nie będę opisywać szczegółowo, bo już o tym pisałam i link jest wyżej, ale uwielbiam.


Lakier do włosów L'Oreal Elnett to już klasyk i to, że działa świetnie (nie skleja, ale utrzymuje włosy w ładzie) nie muszę chyba przekonywać. Amerykanie nie mają go w sklepach, ale styliści przywożą go z Francji (podobnie jest z płynem micelarnym Biodermy, na marginesie) i musi być tego jakiś powód.

I dwa w-sumie-niepotrzebne-cacka. Victoria's Secret Ultimate Flirt Ultra Moistruizing Hand and Body Cream o zapachu vanilla flowe & sparkling plum dorwałam na wyprzedaży w VS w Warszawie i sprawia, że czynność, której nie lubię (smarowanie ciała kremem/balsamem) staje się rytuałem, a moja skóra się cieszy, bo jest nawilżona. Na wakacjach uratuje mi skórę. Dosłownie. I Victoria's Secret Fragrance Mist o zapachu wild strawberries & champagne. Przyda mi się mgiełka w lato, bo perfumy są cięższe i nie powinno się wychodzić na plażę po użyciu ciężkiego zapachu (mogą powstać plamy na skórze, uważać). Zapach też jest ciekawy, bo ja nienawidzę truskawek (99% ludzi myśli, że jestem wariatką), ale ta nuta szampana sprawia, że pachnie bardzo zmysłowo. Marylin Monroe używała kilku kropli Chanel No 5 kiedy kładła się spać- może ta mgiełka nie jest AŻ TAK zmysłowa, ale daje radę.


Nie będę po raz setny tłumaczyć tego, że uwielbiam lakiery Essie. Na moich paznokciach zostają dość długo i to jest najważniejsze. Ten kolor, Haute in the Heat, jest prawie czerwony (a ja ostatnio przez 99% czasu mam czerwone paznokcie), ale jednak wpada w róż, więc jest to moja osobista wakacyjna odmiana cięższej, rubinowej czerwieni.

Fajny gadżet- gumki Invisibooble. Takie tam gumowe sprężynki, które trzymają włosy lepiej niż gumki tradycyjne, kiedy założy się je na rękę nie powstaje odcisk i trudniej mi się je gubi.


I kilka szminek, bo letnie kolory wymagają tego, żeby o nich wspomnieć. Od góry.
Szminka z Topshopu Topshop Lips (moja w kolorze Fast Lane) może nie jest najbardziej letnia (poczeka do jesieni), ale kupiłam ją ostatnio i jej jakość mnie powaliła. Jest świetna, jedna z moich najlepszych szminek. Jak ktoś będzie w Warszawie/ za granicą- koniecznie.

Niżej Chanel Rouge Coco w kolorze 60 Triomphe (czy muszę tłumaczyć fakt, że szminka Chanel jest świetna?).

I jeszcze niżej dwie ulubione z drogerii. Szminki Kobo (moja w odcieniu 111 Coral Chic) są, moim skromnym zdaniem, bardzo niedoceniane. Dlaczego nikt ich nie chwali? Mają świetną jakość i są trwałe jak najdroższe z najdroższych.

I szminka Rimmel by Kate w kolorze 16. Te szminki są akurat w kosmetycznym świecie cenione wysoko, pod czym się po prostu podpisuję.


Jakie są Wasze ulubione produkty z czerwca?

GAZETKI

2 komentarze:

  1. Ja ostatnio zachorowałam na pomadki glossy temptation. Są tanie i genialne:D

    OdpowiedzUsuń

 photo envye.jpg
envye blogger theme