facebook twitter instagram bloglovin
 photo toppost.png

3 maja 2015

APRIL FAVOURITES '15



Kosmetyki leżące na pomoście przy stawie- esencja blogerskiej logiki. Każdy prawdopodobnie bierze ze sobą podkład i cień w sztyfcie wybierając się na łono natury.




Nie przedłużając, zapraszam na moje ulubione z kwietnia roku bieżącego.












Pink Grapefruit Body Sorbet i Seaweed Ionic Clay Mask z The Body Shop opisywałam już w poprzedniej notce (klik- opisałam nawet to, że używałam balsamu jako peelingu pod prysznicem, więc jeśli ktoś chce pośmiać się z komedii, jaką jest moje życie to może sobie przeczytać). Są to kosmetyki, których używałam i używam bardzo często i polecam je z ręką na sercu. A Green Tea Bubble Bath And Shower Gel z Sephory nie znalazł się tu, bo wybitnie myje, robi wybitną pianę i jest wybitny bardziej, niż inne żele, ale dlatego, że jest to zapach, którym chcę pachnieć do końca mojego życia. Nie jest zbyt słodki i kwiatowy- myślę, że gdyby jakiś facet się tym wymył to nie wzbudziłby sensacji. Ale jest ciekawy i nieszablonowy czyli coś, czego szukałam. Planuję już zaatakowanie Sephory w poszukiwaniu takiego zapachu (bo firma robi świeczki, płyny, kostki do kąpieli i zapachy o tym samym tytule, tutaj Green Tea). Jeśli ktoś jest zainteresowany tym, co mnie tak zachwyca to można przy okazji go sprawdzić, ale nie znalazłam jeszcze nikogo, kto by ten zapach uwielbiał tak bardzo, jak ja. 


Paleta Sleek i-Divine w kolorze Oh So Special 658 rozczarowała mnie i bardzo ucieszyła w jednym. Rozczarowała, bo wszystkie odcienie różowego są bardzo słabo napigmentowane. A ucieszyła, bo brązy z kolei są genialne. Wrzuciłam to do ulubionych, bo cena tej paletki jest bardzo niska w porównaniu do innych, które mam i zapłaciłabym tyle tylko za te brązy. Cienie Sleeka dobrze mi się też łączy i nigdy nie myślałam, że brąz połączony z tym słabo napigmentowanym różem da mi coś tak wspaniałego. 

Roller Lash, czyli nowy tusz do rzęs marki Benefit. Jeśli ktoś tego nie wie- jestem największą fanką tuszu They're Real! tejże marki, więc byłam podekscytowana tym, że na horyzoncie pojawił się nowy produkt. I miałam rację. Daje piękny efekt przy codziennym makijażu, podkręca rzęsy, ale zadowolił też mnie pod względem pogrubienia. Używałam codziennie, bez wyjątku. Na większe wyjścia jako pierwszą warstwę, drugą był They're Real! rzecz jasna.




Marka Marca Jacobsa wzbudziła moją ciekawość, więc ucieszyłam się, kiedy pojawiła się w Sephorach w Polsce. Nie jestem fanką sprowadzania kosmetyków zza granicy, wolę na miejscu. Leń. Wypróbowałam podkład Marc Jacobs Genius Gel (mój jest w odcieniu 10 Ivory Light) i jestem zachwycona. Tak szczerze mówiąc, konsystencja jest normalna, nie jest jakimś super innowacyjnym żelem, który zmienił mój świat. Cieszy mnie natomiast to, że podkład jest lekki, ale kryjący, więc idealny na moje potrzeby i idealny na cieplejsze pory roku. A opakowanie jest, moim skromnym zdaniem, przepiękne.

I jeszcze cień w sztyfcie Marc Jacobs Twinkle Pop w kolorze Honey Bunny. G-E-N-I-A-L-N-Y. Najpraktyczniejszy cień, jaki posiadam- aplikacja jest tak szybka, że chciałoby się używać tylko tego. Pięknie wygląda, po lewej spróbowałam chociaż troszkę to pokazać. Genialne rozwiązanie na jakiekolwiek podróże i na poranki, kiedy nie mam czasu, ale chcę zdążyć zrobić makijaż i wypić małą czarną.







Podzielcie się tym, co Wam się podobało w tym miesiącu w komentarzach i miłego tygodnia!




G A Z E T K I


1 komentarz:

 photo envye.jpg
envye blogger theme