facebook twitter instagram bloglovin
 photo toppost.png

28 kwietnia 2015

THE BODY SHOP PT 1


Wbrew pozorom nie planuję serii od dziś do 'The Body Shop pt 142". Tytuł bierze się z mojej dziwnej niechęci do słowa haul pomieszanej z chęcią do angielskich tytułów. Na polskim blogu. Całkiem logiczne.

To są moje pierwsze zakupy w The Body Shop. Wcześniej miałam stamtąd jakieś kremiki i płyniki, ale zwykle je dostawałam od kogoś. Jest tylko jeden TBS w Katowicach (pozdrawiam osoby, które nie mają tego sklepu w ogóle ~ typowy mieszczuch), a ja jestem przyzwyczajona do kupowania tam, gdzie jest mi najbliżej. Postanowiłam jednak przejechać się tramwajem... i właśnie zrozumiałam, że robię niesamowitą historię z niczego, bo w sumie tylko kupiłam kilka kosmetyków w sklepie, do którego nie zwykłam chodzić. I tyle wystarczy, żeby przekazać to, co chciałam.

W kilku słowach o fenomenie The Body Shop- są znani z tego, że nie testują na zwierzętach i są to kosmetyki w 100% pochodzenia naturalnego. Poza tym, wybór jest niesamowicie duży i nawąchałam się tam więcej niż podczas standardowej wizyty przy półkach z perfumami w Sephorze.


Passion Fruit Shower Gel jest stworzony dla mnie, gdyż marakuje to moje ulubione owoce, a w Polsce jest dość trudno o zjedzenie ich. Ostatni raz ich smakowałam w Kenii w lutym, ale ostatni raz je wąchałam jakąś godzinę temu w mojej własnej łazience. Jakkolwiek to nie zabrzmi.
Fuji Green Tea Shower Gel czyli kolejny mój zapach, bo jedyna herbata, jaka mi smakuje, to zielona. W sumie żele pod prysznic to dość nudne produkty, więc przejdźmy do mojego ulubionego. Body Sorbet in Pink Grapefruit. Szczerze, z czym Wam się kojarzy nazwa 'sorbet do ciała'? Z jakimś peelingiem, chociaż scruby w TBS są w zupełnie innych opakowaniach, ale zignorowałam to. Kupiłam będąc święcie przekonana, że to będzie mieć drobinki peelingujące. I tak sobie tego użyłam w wannie i, ojej, to nie ma drobinek, jest jakieś ciężkie, tłuste, o co chodzi? Kilka razy spróbowałam tego użyć jako scrub i doszłam do wniosku, że to jest beznadziejny produkt i używanie tego będzie męką. A później wpadłam na taki pomysł- odwrócić opakowanie. A tam naklejka, gdzie było napisane, w języku polskim, 'balsam do ciała'. Kim trzeba być, żeby używać balsamu jako peelingu? Odpowiedź- mną. Body Sorbet w jego prawidłowym użyciu jest niesamowity. Zostawia piękny zapach nawet na ubraniu, które się założy po aplikacji, więc ma się wrażenie, że pachnie się cały czas.

Nie będę się rozpisywać o pilnikach do paznokci, bo wiemy, po co są (mam nadzieję), ale te są wyjątkowo cienkie i dobrze się nimi działa.
Masełko do ust Born Lippy (ja mam to pachnące marakujami) trochę mnie uzależniło. Jako pierwsze masełko do ust w historii, bo wolę pomadki w sztyfcie. Nie barwi.
Lip Hemp Conditioner jest z tej popularnej serii z konopiami indyjskimi (których w sumie nie ma w tych kosmetykach, ale to niezły marketing, powiedzmy sobie szczerze). Wszystkie produkty Hemp świetnie i długotrwale nawilżają.


Algues. Chciałam mieć maskę do twarzy, która będzie silnie oczyszczała i nie będzie jednorazowa, żebym ją miała zawsze w domu. Ta ma to wszystko. Świetna na wieczory, w które chcę tylko oglądać seriale w kółko, zapalić sobie świeczkę i odpocząć.
Peeling Vitamine C (pomarańczowe opakowanie) jest jednorazowy i nadal nie wiem, czym się kierowałam kupując go, bo wolę peelingi na wiele użyć, ale chyba do niego wrócę z jednego prostego względu. Zapach. Dzika róża. Czułam się (uwaga, to będzie bardzo dziwne) jakbym rozsmarowała sobie nadzienie z tradycyjnego pączka na twarzy. A ja zawsze jadłam w dzieciństwie pączki dla nadzienia, bo nie lubię reszty. To było przyjemne doświadczenie, chociaż nieco dziwne.
Maska nawilżająca Vitamine E również pachniała przepięknie, ale teraz nie wyrobem cukierniczym, ale bawełną. I również była przyjemna i relaksująca. Tak samo Tea Tree Face Mask.


W sumie nie zawiodłam się na żadnej z tych rzeczy, o jakiejś części z nich na pewno jeszcze wspomnę w przyszłych notkach, a tymczasem miłego dnia! :)


PS Będę tam pewnie częściej zerkać! Jeśli macie jakieś rzeczy z The Body Shop, które polecacie albo bardzo odradzacie- komentarze!

1 komentarz:

 photo envye.jpg
envye blogger theme