facebook twitter instagram bloglovin
 photo toppost.png

20 grudnia 2014

Paletka z cieniami L'Oreal Color Riche Les Ombres | Oczy




Paletka z cieniami L'Oreal Color Riche Les Ombres Smoky w kolorze Blue Marinere E6

Miałam ochotę na cienie drogeryjne (bo jednak większość moich jest droższa) i postanowiłam, że spróbuję niebieskich, bo mam niebieskie oczy i lubię to połączenie kolorów. 

Opakowanie (zwykle mówię o opakowaniu, jednych to nie obchodzi, ale ja uważam, że należy wspomnieć i wiedzieć) jest bardzo słabej jakości. Jakbym zrzuciła je na kafelki to prawdopodobnie byłoby w częściach (ale nie planuję sprawdzenia). Pędzelek dołączony do zestawu podobnie, zrobiłam zdjęcia i wyrzuciłam to, bo nasza współpraca nie miałaby sensu.

Cieni jest dosyć mało, ale kolory są bardzo ładne. Biały, który się zawsze przydaje jako baza czy do rozświetlenia wewnętrznych kącików. Niebieskie i granatowe się ładnie uzupełniają, są zimne, więc mi się podobają na zimę. 

Cienie są dobrze napigmentowane i da się nimi pracować. Kolory mi się bardzo podobają, wiec używam. Nie osypują się podczas dnia i podczas robienia makijażu, co jest ważne. Ogólnie polecam, po prostu. Nie jest to jakiś produkt ponadczasowy, ale fajny do poeksperymentowania z kolorami.

Paletka dostępna w drogeriach np Hebe (kliknij, aby zobaczyć gazetkę)


19 grudnia 2014

Przegląd podkładów, których używałam w 2014 | Projekt Podkład Piątek


W jednym pudełku zebrałam podkłady, które testowałam w 2014 (brakuje tu tylko jednego, ale planuję go zakupić ponownie, więc i tak podzielę się przemyśleniami). O większości pisałam na blogu, więc będę wrzucać linki, ale jeśli ktoś czyta mojego bloga to mniej więcej pamięta, co sądzę.

Zacznę od kremów BB, których zgromadziłam 3. Napisałam notkę, w której je porównałam (klik). Podczas sprzątania zdecydowałam, że pozbędę się z mojej szuflady tego w środku, BB Cream Miracle Skin Protector Garniera, bo do niczego się nie nadaje. BB Under Twenty przydaje się, kiedy muszę wyskoczyć na pocztę i do sklepu, ale nie używam go na wyjścia na kilka godzin. Dream Pure BB za to jest bardzo dobry, używam go często i zapewne kupię ponownie.

Ta trójka też pewnie jest znana czytelnikom mojego bloga.
Yves Rocher Podkład Zero Niedoskonałości recenzja
Revlon Colorstay recenzja 
Inglot Podkład Równoważący recenzja
Żadnego z nich nie wyrzucam, ale krótko podsumuję. Colorstay jest ciężki, ale dobrze kryje. Podkład Równoważący również dobrze kryje, ale jest trochę lżejszy i jestem pewna, że kupię go ponownie. Zero Niedoskonałości również jest dobry, jeśli chodzi o krycie, ale nie przywiązałam się do niego.


Rimmel Lasting Finish recenzja
Rimmel Wake Me Up w kolorze 103 True Ivory
Nie pisałam recenzji Wake Me Up, gdyż mam produkt w kolorze mojej karnacji w lato, a że wtedy mój blog jeszcze nie istniał to nie pisałam. Wiem jednak, że jest naprawdę trwały jak na podkład, który nie obiecuje trwałości. Dobry dla cery zmęczonej, bo rozświetla. Nie jest ciężki i powiedziałabym, że to jeden z przyjemniejszych podkładów. W sumie teraz się zastanawiam, czemu nie dokupiłam odcienia odpowiedniego dla mnie teraz. Muszę to uzupełnić. 

Lasting Finish jest podkładem, którego używam najczęściej, bo go uwielbiam. Jego krycie nie jest ekstremalnie wysokie, ale ja takiego nie potrzebuję, więc jestem zadowolona. Nie jest ciężki i naprawdę długo wytrzymuje. 

Krótko mówiąc, Rimmel potrafi robić podkłady.



Benefit Hello Flawless w kolorze Petal
Tego również nie opisywałam w osobnej notce, gdyż odcień jest dla mnie za ciemny. Kupowanie tego podkładu to taka krótka historia, poszłam do Sephory i tam pani po prostu źle mi doradziła. To było jeszcze zanim zaczęłam się interesować kosmetykami, teraz dobieram podkład sama i dlatego właśnie chcę powiedzieć, że nie zawsze sprzedawca ma rację i, kupując podkład, same go zbadajcie. Ja nie ufam paniom z Sephory, bo już kilka razy mi źle doradziły.
Moje porady co do dobierania podkładu tutaj.
Co do samego podkładu, jest bardzo lekki i ma słabe krycie. Polecam go osobom z suchą cerą bądź z małą ilością niedoskonałości, bo ładnie wyrówna koloryt i będzie Wam służył długo, bo nie trzeba go dużo. 
Nie wyrzucam go, bo przydaje mi się do zdjęć na bloga (typu pierwsze notki z serii Projekt Podkład Piątek, zobaczcie tutaj). Poza tym, jest dobry na te kilka tygodni w roku, w których jestem mocno opalona. 

Na głównym zdjęciu notki widać też podkład Bourjois Healthy Mix, ale jeszcze go nie otwierałam, po prostu powinien być w pudełku na rzeczy, które będę testowała już w 2015 :)

Podkład Benefit dostępny jest w Sephorze (kliknij, aby zobaczyć gazetkę) 
Podkład Inglot dostępny jest w sklepach marki
Podkład Zero Niedoskonałości dostępny jest w Yves Rocher (kliknij, aby zobaczyć gazetkę) 
Reszta dostępna jest w drogeriach np Hebe (kliknij, aby zobaczyć gazetkę)


18 grudnia 2014

Czy balsamy EOS są przereklamowane? | Usta






Balsamy do ust EOS (skrót od Evolution of Smooth- ewolucja gładkości, tłumaczenie nie jest takie niesamowite) są bardzo znane w Stanach Zjednoczonych, reklamy wszędzie, ogólnie jest to podstawa. Reklamy mają nawet w muzyce (mówię tu o teledysku 'We Can't Stop' Miley Cyrus, bardzo kontrowersyjna pozycja, ale obejrzało ją blisko 500 milionów osób i każda z nich zobaczyła charakterystyczne jajeczka, podobno ich sprzedaż wzrosła kilkukrotnie po wypuszczeniu przez Cyrus tego klipu).
Ale czy EOS faktycznie tak niesamowicie nawilża, wygładza, robi cuda?

Ja używam teraz widocznego na zdjęciach Blueberry Acai. Powiem szczerze, że opakowanie produktu jest genialne. Bardzo mocne i, co dość istotne, nie gubi się w torebce tak, jak pomadki w opakowaniach szminek. Myślę, że fenomen EOS'a polega w znaczącym stopniu na opakowaniu.

Dostępnych kolorów i smaków jest tyle, że nie miałam pojęcia, który wybrać. Zdecydowałam się na coś mało popularnego, ale nie żałuję, bo aplikacja jest bardzo przyjemna. Faktycznie fajnie nawilża, ale nie powiedziałabym, że jakoś przełomowo. Po prostu nawilża, ale za chwilę trzeba użyć znowu, jak to z pomadką.
Nie robi cudów, ale i tak nie żałuję tego, że go używam. Wręcz przeciwnie, uważam, że warto. Fajny kosmetyk, w jakimś sensie gadżet, nie jest drogi (około 20 złotych).

Dostępny jest w drogeriach internetowych, niestety stacjonarnie jeszcze nie.

00:28- 00:33

17 grudnia 2014

Puder brązujący Bourjois | Kosmetyki



Puder brązujący Bourjois Delicate De Poudre w odcieniu 52 Peaux Mates

Produkt wizualnie przepiękny, bo przypomina czekoladę. Pachnie również ładnie- co prawda nie czekoladą, ale i tak nie narzekam. Zauważyłam, że większość produktów Bourjois ma przyjemne zapachy, ale to tak swoją drogą.
Najważniejsze jest działanie tego pudru brązującego. Patrząc na opakowanie myślałam, że będzie miał dużo błyszczących drobinek, ale nie do końca. Da się nim konturować i budować kolor warstwami, co jest bardzo dobre, gdyż efekt zależy od tego, co my chcemy osiągnąć. 

Krótko mówiąc, wymarzony puder brązujący. Ma wszystko, czego potrzebuję, a jest go całkiem sporo, więc jestem ciekawa, ile zajmie mi zużycie produktu. Zgaduję, że bardzo długo. 

Stacjonarnie dostępny jest jeszcze jeden odcień, jaśniejszy. W internecie widziałam też jeszcze inne wariacje, ale nie ma po co ich ściągać (i dopłacać za przesyłkę), skoro można dotknąć i kupić w tradycyjny sposób.

Puder brązujący dostępny jest w drogeriach np Rossmann (kliknij, aby zobaczyć gazetkę)

16 grudnia 2014

Włosy 2014 | Ulubione

Zaczynam już na blogu robić podsumowania roku. Zostały już tylko dwa tygodnie 2014, a wątpię, żebym zdążyła kupić sobie coś nowego do włosów (a nawet jeśli kupię, to nie zdążę przetestować) więc chciałam napisać kilka słów o moich ulubionych produktach do włosów. Będę ich wszystkich na pewno używać w następnym roku i są to rzeczy, których używam dość często.

Dove Hair Therapy Odżywka w Sprayu
O tej odżywce pisałam na blogu z różnych okazji, miała swoją osobną notkę, w ulubionych, w wykończonych. Używam jej rano i wieczorem każdego dnia i uwielbiam ją. Znacznie poprawiła kondycję moich włosów, szczególnie, że ja się regularnie farbuję i używam prostownicy, więc moja fryzura musi przejść przez wiele każdego dnia.

Schwarzkopf Taft Heidi's Heat Styles Heat Protection Spray
Spray, którego używam zawsze przed prostowaniem włosów i uważam, że każda osoba używająca lokówki, suszarki czy właśnie prostownicy powinna to robić. Chroni włosy przed działaniem niebezpiecznego czynnika, którym jest ciepło z tych urządzeń. Nie skleja (jak duża część podobnych produktów) i jeszcze sprawia, że włosy się nie kleją. Jest bardzo wydajny, więc warto spróbować.

Batiste suchy szampon dla włosów jasnych i blond
Bardzo lubię suche szampony Batiste. Odświeżają, co się przydaje szczególnie rano, kiedy nie mam czasu na umycie ich wodą i klasycznym szamponem. Ten lubię najbardziej, bo jest dostosowany do mojego koloru włosów (są też wersje dla brązowych, ciemnych fryzur). I ładnie pachnie!


Lakier do włosów L'Oreal Elnett
Klasyk, co powiedzą styliści i wizażyści z całego świata. W jednym z amerykańskich poradników przeczytałam nawet, że wizażyści przywożą go z Francji do Stanów. Czy to jest prawda nie mogę sprawdzić, ale gdyby temu wierzyć, mamy sporo szczęścia, że jesteśmy z Europy. U nas ten produkt stoi na półkach większości drogerii. A ma duży potencjał, nie skleja włosów, utrwala na wiele godzin. Poza tym, ma niesamowity, bardzo charakterystyczny zapach.
Nie używam lakieru codziennie, ale czasem trzeba. Ten jest moim faworytem, zdecydowanie.

Szampony Batiste dostępne są w Douglasach (kliknij, aby zobaczyć gazetkę)
Odżywka Dove, lakier L'Oreal, spray Taft dostępne są w drogeriach np Rossmann (kliknij, aby zobaczyć gazetkę)

15 grudnia 2014

Zestawy do 60 złotych | Prezentowy Poniedziałek





W zeszły poniedziałek pokazywałam dwa zestawy, które nie były najtańsze. Dzisiaj zdecydowałam, że przeszukam gazetki drogerii i znajdę kilka propozycji, które bym kupiła, gdybym mogła wydać na prezent mniej niż 60 złotych.



Nie mam ich lepszych zdjęć, gdyż nie kupiłam żadnego z nich (może jeszcze kupię, jeśli o kimś zapomniałam, ale nie wydaje mi się, żebym miała aż tak słabą pamięć).

Przejdźmy do gwoździa programu, czyli samych zestawów, które polecam i które sama mogłabym dostać.

DROGERIE NATURA


Z tej drogerii wybrałam 7 zestawów, w ofercie jest oczywiście znacznie więcej, ale te mi się spodobały.

Jeśli chcecie przyjrzeć się tym i innym zestawom, są w tej gazetce (klik)


HEBE
W Hebe moją uwagę przyciągnął tylko jeden zestaw, ale bardzo lubię ten zapach. Balsamu nigdy nie miałam, ale zapewne pachnie równie pięknie jak woda toaletowa.

Inne zestawy z Hebe zobaczycie w tej gazetce (klik)



SUPER PHARM


Chyba najwięcej i chyba najlepsze zestawy. Spodobały mi się te, ale polecam przejrzenie gazetki, gdyż w tym sklepie jest ich naprawdę sporo (gazetka-klik)


Kupowanie prezentów na święta nigdy nie było takie proste, więc korzystajmy z tego :)

14 grudnia 2014

Świąteczny peeling do rąk | DIY






Dawno nie było DIY, więc dzisiaj postanowiłam dodać coś, co jest w sumie rekreacją tego, co już było. Ale z nutą goździków i imbiru.

UWAGA Testowałam ten peeling jako peeling do rąk i nie podrażnił skóry, a wręcz był bardzo przyjemny, o czym jeszcze wspomnę pod koniec przepisu. Nie testowałam peelingu na twarzy!



 

Potrzebne składniki:

  • olej/oliwa z oliwek- wystarczą niecałe 2 łyżki
  • cukier trzcinowy/biały- wystarczą niecałe dwie łyżki
  • kilka szczypt mielonego imbiru
  • kilka goździków

Sposób wykonania jest dziecinnie prosty. Na początku trzeba zmiażdżyć goździki. Ja skruszyłam łyżeczką tylko ich górne części, resztę musiałam wyrzucić.

Potem wystarczy wszystkie składniki wrzucić do miski z olejem i energicznie wymieszać. I gotowe!



 Ja masowałam swoje ręce tym peelingiem przez około 3 minuty, nad kranem, żeby nie pobrudzić otoczenia. Ręce były bardzo przyjemne, takie miękkie, jak to po peelingu. Uważam, że powinno się, chociaż raz na jakiś czas, robić peeling rąk i stóp osobno, nie podczas peelingowania całego ciała. Poza tym, to zawsze jest kilka minut na relaks i odpoczynek (specjalnie dodaję w niedzielę, dzisiaj mamy czas).

Miłej i spokojnej niedzieli :) 




 photo envye.jpg
envye blogger theme