facebook twitter instagram bloglovin
 photo toppost.png

6 grudnia 2014

Nawilżający krem do ciała Pupa Mrs. Peggie | Ciało


Dzisiaj taka szybka notka o świetnym produkcie, czyli nawilżającym kremie z ekstraktem z mandarynki firmy Pupa.
Po pierwsze i najbardziej widoczne, opakowanie jest bardzo ładne. Jest to puszka, widzicie na zdjęciu, jak wygląda. Można dodać jako prezent świąteczny, można wykorzystać dla siebie (jak ja, prawdę mówiąc).
Pachnie niesamowicie, faktycznie kojarzy mi się z mandarynkami. Miłe jest też to, że zapach zostaje na skórze wiele godzin. Ja używam tego kremu na noc i zwykle moja pidżama oraz skóra pachną jeszcze rano.
Poza tym, po prostu działa tak, jak powinien działać. A to jest najważniejsze.

Znajdziecie go w Douglasach (kliknij, aby zobaczyć gazetkę)

Moje Top3 Drogeryjne podkłady roku 2014 | Projekt Podkład Piątek


 Na zdjęciu powyżej (po kolei od lewej) Maybelline BB, Lasting Finish, Podkład Równoważący

W tym roku nie planuję już testowania nowych produktów, gdyż przetestowałam ich już trochę, w grudniu dam sobie spokój i wykorzystam to, co mam. Chciałabym jednak podsumować rok i wybrać moje 3 ulubione podkłady (w tym jeden krem BB, ale muszę go wyróżnić). Z całego serca polecam wszystkie trzy i już planuję, co będę testować w 2015. Jeśli macie jakieś ulubione produkty, które nie pojawiły się na moim blogu to piszcie w komentarzach (nawet jak się pojawiły, to też możecie napisać).

Kolejność przypadkowa!

Inglot Podkład Równoważący
recenzja klik
Używam go już od kwietnia, najbardziej lubię go na wieczór, bo jest trwały, kryje i nie sprawia problemów. Tak ja napisałam w recenzji, z jego konsystencją na początku może być ciężko, ale ja się już nauczyłam i przyzwyczaiłam. I jestem zadowolona!

Maybelline Pure Dream BB 8-in-8 BB Cream
recenzja klik

W tym kroku próbowałam trzech BB i porównałam je w notce, do której hiperłącze zamieściłam powyżej. Dosyć jasno stwierdziłam, że ten jest moim ulubionym. Najlepszy był w lecie, kiedy nie chciałam używać podkładu, ale kondycja mojej cery nie była najlepsza.


Rimmel Lasting Finish
recenzja klik
Mój ulubiony podkład do używania codziennie rano, kiedy wychodzę o 7 i wracam w okolicach 15. Wszystko inne jest w recenzji!

A jakie są wasze ulubione podkłady/BB?
Podkład Równoważący Inglot dostępny w sklepach marki.
Krem BB Maybelline i Rimmel Lasting Finish dostępne są w drogeriach np Rossmann (kliknij, aby zobaczyć gazetkę)

4 grudnia 2014

Lakiery Rimmel | Paznokcie





Postanowiłam kupić dwa lakiery do paznokci firmy Rimmel. Producent obiecuje, że są one szybkoschnące i wystarczy nam jedna warstwa. Jak jest?

Lakier do paznokci Rimmel w kolorze 613 Midnight Rendezvous (ciemny fiolet)
Lakier do paznokci Rimmel w kolorze 853 Pillow Talk (błękitny)

Zgodzę się z tym, że lakiery są szybkoschnące. To mnie bardzo zaskoczyło, ale minuta faktycznie im wystarcza. Nie mogę się jednak zgodzić z tym, że wystarczy jedna warstwa, bo w ciemniejszym kolorze potrzebowałam dwóch, a w jaśniejszym- trzech.

Zdziwiło mnie też to, że Pillow Talk utrzymywał się na paznokciach dłużej, niż Midnight Rendezvous. Ten drugi, bez top coat'u, utrzymywał się niecały dzień, a błękit- 3 dni. Czytałam na ten temat w internecie i są osoby, które się ze mną zgadzają- inny kolor, inne właściwości. Dosyć dziwne.

Nie czepiam się co do konsystencji i pędzelka, są naprawdę dobre jak na lakiery drogeryjne. Nie żałuję zakupu tych dwóch, a błękit prawdopodobnie zostanie jednym z moich ulubionych lakierów po paznokci w tym sezonie.


Dostępne w większości drogerii np Rossmann (kliknij, aby zobaczyć gazetkę)




3 grudnia 2014

Kobo Matt Powder | Pudry



Kobo Matt Powder Puder Matujący w kolorze 301 Pale Beige

Ostatnio zauważyłam, że kończy mi się mój ukochany puder (M.A.C. Blot, naprawdę polecam), ale zamiast kupowania tego samego postanowiłam, że może poszukam czegoś w drogerii. I jak pomyślałam, tak zrobiłam.
Zdecydowałam się na Kobo dlatego, że ich puder brązujący mnie nie zawiódł, a wręcz stał się jednym z moich ulubionych. Cena, czyli niecałe 20 złotych zarówno za puder brązujący, jak i 'normalny' matujący, również nie straszy. 

Chciałabym najpierw zwrócić uwagę na to, jak porządnie zrobione jest opakowanie produktu. Ma nawet lustereczko, a to się w pudrach drogeryjnych zdarza rzadko. To nie jest najważniejsze, ale miło!
Pudełko pudru brązującego z tej serii możecie zobaczyć w notce tutaj (klik)

Jeśli chodzi o działanie- wydaje się naprawdę delikatny, ale matuje naprawdę dobrze. Co prawda, w bardziej intensywnych dniach przydały się bibułki matujące, ale jestem zadowolona.

W sumie co tu dużo mówić, matuje i to najważniejsze. Jeśli chodzi o mnie- puder może być albo dobry albo zły. I zwykle już przy pierwszym użyciu umiem to 'wyczuć'.
Oczywiście ten nie podrażnił też mojej cery.

Nie wystarczy na rok (chyba, że ktoś jest bardzo oszczędny i używa pudru raz na miesiąc), ale też nie zużywa się bardzo szybko, więc i tak jest powyżej moich oczekiwań za tą cenę.

W komentarzach pod postem o pudrze brązującym Kobo pisałyście, że nie macie jeszcze nic tej firmy. Wiecie, ile tracicie? Naprawdę, spróbujcie :)

Produkty Kobo dostępne tylko w Naturze (kliknij, aby zobaczyć gazetkę)


2 grudnia 2014

Ulubiona szminka w tej chwili- L'Oreal Color Riche | Usta



L'Oreal Riche Serum w kolorze S402 Radiant Orange

Pewnie nie tylko ja tak mam, że czasem pochodzę do mojej szafki z kosmetykami, znajduję coś, czego używałam ponad rok temu i zakochuję się ponownie, obwiniając się, że zapomniałam o tym produkcie na rok. Tak właśnie było z tą szminką. 

Bardzo dobrze nawilża i trzyma się cały dzień (co jest trudne w moim wypadku, bo ciągle coś piję, tu kawa, tam woda). Ma też bardzo ładny zapach- w sumie, nie pachnie niczym konkretnym, ale czasem zdarza się, że kosmetyki zniechęcają swoją wonią, z tym nie ma takiego problemu.
 

Jeśli spojrzałyście na nazwę koloru, pewnie zauważyłyście, że trochę się gryzie ze szminką na zdjęciach, w nazwie jest pomarańczowy, szminka jest czerwona. Jeśli chodzi o to, jak wygląda na ustach to zależy od tego, czy nałożymy dwie warstwy czy jedną, ale wpada w czerwień, nie w pomarańcz. Poza tym, szminka jest połyskująca.

Dostępna w drogeriach np Rossmann (kliknij, aby zobaczyć gazetkę) 

1 grudnia 2014

Prezentowy poniedziałek 1- czego nie kupować i jak kupić szminkę?


Zbliżają się święta, więc pomyślałam, że zacznę mikro-cykl Prezentowy poniedziałek. W każdy poniedziałek przed świętami (zostały tylko cztery wraz z dzisiejszym!) napiszę kilka słów o prezentach, najwięcej będzie oczywiście o kosmetycznych.

Na początek chciałabym poruszyć kwestię dotyczącą tego, jakich kosmetyków raczej nie powinno się kupować bliskim pod choinkę.
Korektory, podkłady i pudry. Oczywiście są wyjątki, jak to, kiedy ktoś powie Ci, że chce konkretnie ten typ podkładu. Ale generalnie te kosmetyki to sprawa bardzo osobista, nie powinno się wybierać za kogoś.
Poza tym, ja osobiście uznałabym taki prezent za lekko nietaktowny. Ktoś kupił mi korektor pod oczy, aż tak źle jest z kondycją mojej twarzy? Oczywiście nie każdy tak myśli, ale może traficie na takiego wrażliwca, jak ja, więc może lepiej kupić coś z makijażu kolorowego :)

Teraz kilka słów o szmince jako prezencie. Uważam pomysł kupienia tego właśnie kosmetyku za bardzo dobry. Oczywiście polecam kupienie szminki w pięknym opakowaniu, gdyż miło jest dostać coś ładnego, prawda? Pudełeczko nie definiuje jakości produktu, ale czasami ta jakość łączy się z wyglądem i lepiej jest znaleźć takie produkty.

Poza tym, kolor. Nie polecam kupowania szminek czerwonych. Chociaż są najbardziej klasyczne, są osoby, które ich nie znoszą.
Najlepiej jest, moim zdaniem, kupić szminkę różową (oczywiście nie we wściekłym odcieniu, ale taką delikatną) gdyż takiej właśnie lubi używać praktycznie każda kobieta w codziennym makijażu.
Im bardziej udziwniony kolor tym większa szansa na to, że się nie spodoba!

Marki, których szminki są ślicznie opakowane, a ich jakość również jest bardzo dobra:
Droższe: praktycznie wszystkie, ale polecam Chanel, YSL, Make Up For Ever, Dior; dostępne w Sephorze czy Douglasie
Drogeryjne: L'Oreal i Revlon; dostępne w Rossmanie (kliknij, aby zobaczyć gazetkę)




30 listopada 2014

Maski Sephora- czy pomogły? | Pielęgnacja






Maska z zieloną herbatą Sephora
Maska perłowa Sephora

Będąc ostatnio w Sephorze postanowiłam, że wypróbuję te dwie maski. W ofercie jest oczywiście troszkę więcej, ale postawiłam na te po przeczytaniu właściwości.

Perłowa, czyli różowa, miała przede wszystkim odświeżać, rozświetlać. Zielona z zieloną herbatą- oczyszczać i matować. Jakie są moje wrażenia? 

Najpierw o tej z zieloną herbatą. Przede wszystkim, pięknie pachniała. Jak taka świeża zielona herbata, co spodoba się przede wszystkim wszystkim entuzjastkom napoju. Czy działała? Na pewno była relaksująca, miło się z nią leżało, co czasami też jest potrzebne. Robiłam sobie ją akurat w dzień bez makijażu, więc była naprawdę miłym oczyszczeniem. Do tej zapewne jeszcze powrócę.

Jeśli chodzi o perłową, była nieco gorsza. Pachniała okropnie, aż się zdziwiłam, że coś takiego sprzedają jako maskę i nazywają ją perłową. I to nie jest kwestia tylko i wyłącznie mojego gustu, pokazywałam innym. 
Faktycznie, odświeżyła nieco moją cerę, ale nie była to przyjemność, mieć to na twarzy 15 minut.

Dodam też, że maski były w formie chusteczki nakładanej na twarz (pewnie wiecie, o czym mówię), więc było to dosyć wygodne.

Jeśli myślicie nad którąś, to z ręką na sercu polecam tą z zieloną herbatą, a perłową omijajcie szerokim łukiem :)


Dostępne tylko w Sephorach :)
 photo envye.jpg
envye blogger theme