facebook twitter instagram bloglovin
 photo toppost.png

8 listopada 2014

Wiśnowy peeling do ust | DIY


Uznałam, że za mało dbamy o usta. No bo ile z nas je peelinguje? Ja, szczerze mówiąc, nie robię tego regularnie, a powinnam. Poprawia to ich wygląd, a nawet sprawia, że łatwiej się nakłada szminkę. Peeling ust powinno się wykonywać 1-2 razy w tygodniu, co, postanowiłam sobie, zacznę już od tego tygodnia. I jak postanowiłam tak właśnie zrobiłam, tylko, że zamiast kupować gotowego, wykonałam go.

Potrzebne rzeczy:
pudełko + 1 łyżeczka oleju/oliwy z oliwek

1 łyżeczka cukru trzcinowego (ale biały też będzie w porządku)

wiśnie- moje są mrożone, ale zaraz je rozmrożę; pamiętajcie, że jeśli nienawidzicie wiśni, mogą to być inne owoce!

jedna łyżeczka miodu


Kiedy mamy już wszystkie składniki, możemy zaczynać zabawę.



Najpierw należy zmieszać ze sobą cukier trzcinowy, oliwę i miód. Napisałam w przepisie, że potrzebna jest łyżeczka cukru czy tłuszczu, ale na zdjęciach widzicie po łyżce stołowej tych produktów. To jest mój błąd przy kreowaniu przepisu, za bardzo się rozpędziłam, łyżeczka jak najbardziej wystarczy- ja, pozostałościami, bo nie dałam rady wszystkiego wmasować w usta, zrobiłam sobie peeling dłoni.







Potem należy rozmrozić owoce (chyba, że Twoje są rozmrożone) i zmiażdżyć je widelcem. Tak naprawdę do tego peelingu wystarczyłoby rozmiażdżenie jednej wisienki, ja zrobiłam to z dwoma.
Wiem, wiem, na moim zdjęciu ze składnikami była cała miska owoców, ale to znowu mój błąd z rozpędu, tyle wiśni nie jest potrzebnych.

I gotowe! Peeling najlepiej jest zużyć od razu. Należy masować nim usta, potem zmyć resztę i najlepiej posmarować wargi grubą warstwą kremu nawilżającego (chociażby zwykłego Nivea Creme). I robić taki mały rytuał przynajmniej raz w tygodniu.

Znowu mówię to, o co mam tak wiele pytań- żaden z tych składników nie drażni skóry. Tak naprawdę nie ma zbyt wielu rzeczy, które codziennie wrzucamy do żołądka, a położone na skórze sprawiają problem.

Miłego weekendu!

7 listopada 2014

Podkład Równoważący Inglot | Projekt Podkład Piątek


W dzisiejszej części mojego piątkowego cyklu o podkładach opiszę jeden z moich osobistych ulubionych, ale rzadko pojawiających się na blogach produktów- Podkład Równoważący Inglot.

Trwałość 5/5
Oceniam go tak wysoko, gdyż umie przetrwać na twarzy kilkanaście godzin (do 15), co zdecydowanie wystarcza, a producent nie obiecuje nam na opakowaniu trwałości 24h czy niczego podobnego.

Krycie 5/5
Jeden z najlepiej kryjących podkładów, jakie mam. Dodam, że się nie ściera i jeśli mam złą cerę i długi dzień przede mną zwykle wybieram właśnie ten produkt.

Konsystencja 2/5
Pewnie się zastanawiacie, dlaczego tak mało, a napisałam, że jest to jeden z moich ulubionych. Konsystencja jest bardzo dziwna i może wydawać się bardzo ciężka. Pierwszy raz, jak nałożyłam ten produkt, pomyślałam sobie, że nigdy więcej go nie użyję. Odłożyłam go na kilka miesięcy, potem przypadkiem do niego wróciłam i odkryłam, że nie jest taki zły i jest delikatny, jak na kremową konsystencję. Nakładanie go jest kwestią wprawy, jeśli miałaś do czynienia z wieloma problematycznymi podkładami to w końcu wyrobisz sobie technikę nakładania tego.
Więc jeśli ktoś to kupi i nie spodoba mu się konsystencja po dwóch użyciach- nie wyrzucajcie! W internecie czytałam podobne opinie, że do konsystencji należy się przyzwyczaić i 'nauczyć się' nakładania.

Czy produkt jest wart swojej ceny? Tak
Czy kupisz produkt ponownie? Tak

Można go znaleźć w sklepach Inglot :)

6 listopada 2014

Benzacne | Pielęgnacja




"Kaszka" na skórze była jednym z najbardziej znienawidzonych przeze mnie zjawisk. Zapewne wiecie, o czym mówię- o skupisku mikroskopijnych niedoskonałości, które są w kolorze skóry lub lekko zaczerwienione, ale przebijają się przez lekkie podkłady. I na nią właśnie pomogło mi Benzacne.

Żel pokazałam na drugim zdjęciu. Najlepiej jest go nakładać punktowo właśnie na te skupiska irytujących niedoskonałości. Efekty są już po kilku dniach stosowania. Ja Benzacne stosuję na noc, gdyż musi się wchłonąć i upychanie go pod makijażem minęłoby się z celem.

Niestety, u mnie Benzacne niezbyt działało na te większe niedoskonałości. Ja ich jednak nie mam za wiele, ale męczyłam się z tą 'kaszką' (chyba nie istnieje na to jakaś lepsza nazwa, a jeśli tak to przepraszam i napiszcie!), więc produkt bardzo mi się przydał. Polecam osobom, które mają podobny problem jako kosmetyk uzupełniający pielęgnację.

Powiem też na koniec, że żel wysusza skórę, więc ważne jest nawilżanie- krem nawilżający na dzień powinien być w kosmetyczce każdej z nas, a szczególnie u fanek Benzacne.

Benzacne dostępny jest w aptekach, jak Apteka Magiczna (kliknij, aby zobaczyć gazetkę) i jest produktem, na który nie jest potrzebna recepta.

Od razu mówię- nie jest drogi, kosztuje w granicach 10 złotych.

Miałyście kiedyś do czynienia z Benzacne?

5 listopada 2014

Moje zapachy w tej chwili | Zapachy



Miss Dior Eau Fraiche, Dior
Pink Bouquet, Moschino

W tej notce chciałam pokazać, czym najczęściej pachnę. Zatytułowałam ją 'moje zapachy w tej chwili' ale ta chwila trwa już ponad rok. 
 
Moja mama zawsze powtarzała mi, że elegancka kobieta ma swój jeden, charakterystyczny zapach i jest mu wierna. Trochę to dziwne, że tak mówiła, gdyż jest niewątpliwie elegancką kobietą, ale zapachy zmienia. Ja więc uznałam, że też nie zostanę z jednym zapachem na cały rok, ale będę mieć dwa. Moje i charakterystyczne. Używam ich głównie ze względu na pogodę, jeden jest lżejszy, a drugi, rzecz jasna, cięższy. 

Utworzyłam na blogu kategorię 'zapachy', ale wiele postów w niej nie będzie (chyba, że kiedyś najdzie mnie potrzeba napisania o odświeżaczach powietrza czy świeczkach) gdyż ja zapachów nie zmieniam. No dobrze, może czasami zmieniam, te perfumy nie są pierwszymi w moim życiu (zaczynałam od 'jabłuszek' Donny Karan, które gorąco polecam swoją drogą) i być może zmienię je jeszcze kiedyś, ale na pewno nie w najbliższym czasie, gdyż już zamówiłam nową buteleczkę Miss Dior. I myślę, że będzie ona rządziła moją zimą i nią właśnie będą pachnieć moje swetry i szale.

Miałam napisać krótki wstęp, ale czasami zdarzają się rzeczy, których nie planujemy. Tak jak ten właśnie wstęp. Ale to, co chciałam powiedzieć to, krótko mówiąc fakt, że każda kobieta, młodsza i starsza, powinna się czuć wyjątkowo w swoich perfumach. To po pierwsze. A po drugie perfumy powinny pachnieć Tobą, w każdym znaczeniu tego stwierdzenia- a nie Ty perfumami. Wybór zapachów jest teraz ogromny, ceny są różne i można znaleźć coś dla siebie.

Przejdźmy do konkretów, czyli moich zapachów.

Pink Bouquet. Kupiłam te perfumy w lato i właśnie z latem mi się kojarzą. Są bardzo delikatne, dziewczęce, kwiatowe. Potrzebowałam takiego właśnie zapachu, więc poszłam z moją przyjaciółką do Sephory, obwąchałyśmy cały sklep i wzięłam próbkę do domu. Podjęcie decyzji o zakupie zapachu zajęło mi jeden dzień. Pink Bouquet kojarzy mi się z wolnymi dniami, beztroską, morzem. Myślę, że to świetne, kiedy perfumy nam się z czymś kojarzą. Często mam tak, że wystarczy powąchanie zapachu i przychodzą wspomnienia.

Miss Dior. To jest mój zapach numer jeden. Mówiłam, że z tamtym mam jakieś miłe wspomnienia? Z tym jest ich więcej, ale nie o to teraz chodzi. Jest pomieszaniem cytrusów, bergamotki, gardenii, paczuli. Pachnie ciężko, ale nie za ciężko. Kobieco, ale nie za słodko. Trafiłam na niego przypadkiem, w Teen Vogue była próbka. Chociaż próbki w tym magazynie to te najgorsze czyli 'zapach na papierze', zakochałam się. Poprosiłam też o próbkę w perfumerii, ponosiłam jakiś czas i stwierdziłam- potrzebuję flakoniku.


A jakie są wasze zapachy? 

4 listopada 2014

Krem do rąk Ziaja Kozie Mleko | Pielęgnacja


Bardzo lubię testować kremy do rąk, szczególnie wtedy, kiedy robi się chłodniej. Moje ręce szybko marzną, potrzebują nawilżenia. Poza tym, moje paznokcie potrzebują dobrego produktu, gdyż mają tendencję do rozdwajania się. Moje skórki też są dosyć problematyczne, bo jeśli krem nie jest dobry, po prostu się zadzierają.


To, co obiecuje nam producent możecie sobie przeczytać powyżej. A co ja powiem o tym kremie?

Powiem po prostu, że jest przeciętny. Wygładza skórę dłoni, ale nie odżywia jakoś powyżej przeciętnej. Kondycja moich paznokci się gwałtownie pogorszyła, rozdwajały się , a producent mi obiecuje, że produkt 'wzmacnia paznokci zmniejszając ich skłonność do rozdwajania się i łamania', co u mnie się w ogóle nie sprawdziło. Nie powiedziałabym też, że 'intensywnie nawilża', bo są o wiele lepsze produkty. Właściwie podczas tych tygodni, w których testowałam tylko ten krem, bez używania innych, aby sprawdzić jego działanie, kondycja moich dłoni się pogorszyła. I to dosyć widocznie, a najbardziej bolał mnie widok zadartych skórek, których nie znoszę, a dobry krem pozwala mi o nich zapomnieć (oczywiście manicure jest ważny, ale to, co było po tym kremie to po prostu tragedia, ja znam moje dłonie).

Jeśli ktoś nie ma aż tak problematycznych paznokci, krem może dać radę. Ładnie pachnie, konsystencja jest przyjemna i lekka. Ale jeśli ktoś chce bardzo intensywnego kremu, który zmieni kondycję dłoni, to niestety nie ten produkt.


To są oczywiście moje opinie, na każdego dany produkt może działać inaczej.


Dostaniecie go w drogeriach np Rossmann (kliknij, aby zobaczyć gazetkę)
 




3 listopada 2014

Tusz do rzęs Revlon Photoready 3D Volume | Kosmetyki


Dzisiaj napiszę kilka słów o moim najnowszym tuszu- Revlon Photoready.

Obietnice producenta:
Nowy kosmetyk ze znanej już linii PhotoReady to tym razem mascara nadająca rzęsom maksymalną objętość - pod każdym kątem i zapewniająca niezwykle wyraziste i efektowne spojrzenie. Tusz zawiera unikalną formułę wzbogaconą w elastyczne polimery i specjalny żel, które pogrubiają rzęsy tworząc efekt 3D. A dzięki precyzyjnej szczoteczce ze specjalnie zaprojektowaną końcówką, mascara podkreśla każdą rzęsę z osobna, nie skleja ich, nie tworzy grudek i się nie kruszy.
Efekt: rzęsy stają się o 100% grubsze i bardziej gęste.


Moim zdaniem, zbyt kolorowe obietnice. 
Prawdą jest to, że tusz wydłuża, ale u mnie za bardzo nie pogrubia. Na początku myślałam, że to tusz wydłużający, ale po przeczytaniu obietnic producenta byłam nieco zbita z tropu. 
Muszę też troszkę ponarzekać na szczoteczkę. Trochę dziwnie to zabrzmi, ale zachowywała się różnie, czasem chciała ze mną współpracować, innym razem niezbyt. Na ogół jednak nie jestem zadowolona z jej działania. 
Tusz się faktycznie nie kruszy, ale gdzie ten efekt 3D? Tusz działa tak, jak wydłużający- i to z niższej półki. 

Mi się ten produkt nie sprawdził, ale czytałam różne opinie i są osoby, u których działał rewelacyjnie. Mimo to, jeśli ktoś nigdy nie miał, nie polecam ryzykowania.

Produkty Revlon są dostępne w Douglasie (kliknij, aby zobaczyć gazetkę)   
Hebe (kliknij, aby zobaczyć gazetkę) 
I w wybranych Rossmanach (kliknij, aby przeglądnąć magazyn) 


Miałyście? Może u Was lepiej podziałał, niż u mnie :)

2 listopada 2014

Wykończone produkty: październik 2014 | Wykończone


Nowa seria na moim blogu dotyczyć będzie produktów, które już zużyłam. Co mi się podobało? Czy kupię je ponownie?

Szampon do włosów farbowanych Aussie Colour Mate Shampoo
Szampon bardzo ładnie pachniał, nie obciążał i nie przetłuszczał, ale też jakoś widocznie nie pomagał włosom zniszczonym farbowaniem. Raczej nie kupię ponownie w poszukiwaniu czegoś lepszego, ale nie odradzam.

Krem do rąk Eveline Extra Soft
Kiedyś już go opisywałam na blogu (kliknij, aby zobaczyć moją notkę o tym kremie) i moją opinię podtrzymuję. Świetny krem, na pewno kupię ponownie!

Żel do mycia ciała Yves Rocher Organic Raspberry
Wygodny, bo w sporym opakowaniu wystarczającym na dość długi czas, ale niezbyt podobał mi się zapach- dostałam go w prezencie, więc to nie mój wybór. Moim zdaniem pachniał bardzo chemicznie, nie wiem, czy wszystkie owocowe żele tak mają.

Maseczka oczyszczająca Avon Planet Spa Dead Sea Facial Mud Mask
Naprawdę dobra maska, świetnie oczyszczała, używałam jej kilka razy w tygodniu i prawdopodobnie zdecyduję się na nią jeszcze raz.

Krem nawilżający do twarzy Sephora Instant Moisturizer
Chyba najszybciej wchłaniający się krem nawilżający, jaki miałam. Mnie nie podrażnił, miał bardzo delikatną konsystencję, która nie przeszkadzała podkładowi. Miał wszystko, czego wymagam od kremu na dzień. Prawdopodobnie kupię ponownie, ale w w większym opakowaniu.



Ziaja pomarańczowe masło do ciała
Ładny zapach, szybko się wchłaniało, ale nie nawilżało wybitnie i w sumie mnie nie zachwyciło. Produkt z kategorii przyjemnych, ale niezbyt wartych ponownego kupienia. Szkody jednak nie robił.

Maska do włosów Vanilla Kallos
Maskę opisałam już tutaj. Prawdopodobnie kupię ją, albo inną tej marki, ponownie.

Puder transparentny Kryolan 
Bardzo wydajny, wystarczył na miesiące. Poza tym, po prostu świetny. Długotrwale matował i utrzymywał podkład 'w miejscu'. Myślę, że nadaje się dla każdego. Na pewno kupię ponownie!


Szampon Aussie, krem Eveline, masło Ziaja znajdziecie w Rossmanie (kliknij, aby przejrzeć magazyn)
Żel Yves Rocher kupicie w sklepach marki (kliknij, aby zobaczyć gazetkę)
Maska Kallos jest dostępna w Hebe (kliknij, aby zobaczyć gazetkę) 
Krem nawilżający Sephora jest oczywiście w Sephorze (kliknij, aby zobaczyć gazetkę) 
Maska Avon, puder Kryolan- niedostępne w sklepach stacjonarnych, znajdziecie je online

 photo envye.jpg
envye blogger theme