facebook twitter instagram bloglovin
 photo toppost.png

25 października 2014

Żelowe plastry na wągry | DIY


Dzisiejsze DIY jest trochę bardziej innowacyjne, ale bardzo proste. To nie jest produkt, który ma być dla skóry tylko przyjemny, ale ma działać. Ostrzegam- pachnie naprawdę okropnie, ja musiałam wypsikać się wodą toaletową, aby przeleżeć z tym pół godziny. Ale za to działa świetnie.


Potrzebne składniki:
-żelatyna (ja wykorzystuję jedno opakowanie)
-mleko, mniej więcej tyle, ile żelatyny


Składniki wystarczy wymieszać szybkimi ruchami i potem wstawić do mikrofalówki na około 15-20 sekund. 

Powstanie coś takiego. Teraz trzeba szybko nałożyć to na nos czy inne części twarzy, na których pojawiają się wągry i wytrzymać 30 minut.

Jeśli ktoś ma wątpliwości do tego, czy to zaschnie, to gwarantuję Wam, że tak się stanie. Ponadto, zdejmowanie tego z twarzy było mniej bolesne i prostsze niż ściąganie gotowych, kupionych plastrów na wągry.

U mnie było widać zmianę już po pierwszym użyciu- może dlatego, że nie mam za dużo tych wągrów. Ale ten domowy, niedrogi i prosty sposób na pewno będę powtarzać.

Jeśli ktoś jest sceptycznie nastawiony- produkty nie podrażniły mojej skóry osobno, razem też nie. Zanim coś polecę, testuję to na sobie. :)

Jeśli chcecie, aby pachniało troszkę lepiej, użyjcie jeszcze soku z cytryny albo mleka sojowego.


Skusicie się kiedyś? :)

24 października 2014

Jak sprawdza się Rimmel Lasting Finish? | Projekt Podkład Piątek


W dzisiejszym wydaniu Projektu Podkład Piątek ocenię jeden z moich najnowszych podkładów, czyli Rimmel Lasting Finish.

 Na początku wspomnę jednak o tym, co obiecuje nam producent- 25 godzin trwałości, pełne krycie, SPF 20 (dosyć wysoki jak na przeciętny podkład). No i które obietnice się spełniły?

Trwałość: 4/5
U mnie wytrzymuje około 13 godzin, co jest wynikiem naprawdę świetnym! Nie jest to obiecane 25, ale kto tego się tak naprawdę spodziewał? Poza tym dodam, że wytrzymał deszcz i siłownie wyglądając naprawdę nieźle. Dlaczego więc nie dałam 5/5? Gdyż żeby wytrzymał tak świetnie potrzebna jest baza, bez niej trwałość to około 8h i zaczął się ścierać na nosie.To jest i tak całkiem niezły wynik, ale nie aż tak spektakularny.


Krycie: 5/5
Naprawdę nie mogę się do niczego przyczepić i niczego zarzucić. Nie potrzebuję korektora na niedoskonałości, ewentualnie trochę pod oczy, ale też mniej, niż w wielu innych przypadkach.

Konsystencja: 5/5
Podkład jest dosyć lekki, co jest sporym plusem, szczególnie, że mocno kryje. Poza tym, jego aplikacja jest dosyć przyjemna, a sam produkt jest wydajny i na pewno nie jest najdroższy.


Podsumowując, podkład stał się jednym z moich ulubionych z niższej półki i ulubionych w ogóle. Ma wszystko, czego ja szukam i jestem nim, na razie, zachwycona. 


Znaleźć go można na przykład w:

Zachęcam do przeglądania gazetek, są w nich różne interesujące promocje :)


Próbowałyście?

23 października 2014

Ekspresowe odżywki Isana i L'Oreal- recenzja | Włosy




L'Oreal Elseve Błyskawiczna Terapia Rekonstrukcja dla włosów zniszczonych
Isana, natychmiastowa odżywka do włosów z jedwabiem (różowa)
Isana, natychmiastowa odżywka regenerująca do włosów suchych i zniszczonych (pomarańczowa) 


Podczas rozjaśniania włosów starałam się trzymać je w dobrej kondycji, więc testowałam nowe odżywki. Odwiedzając drogerię trafiłam na te 3. Uwielbiam te "szybkie" odżywki, bo w wielu przypadkach efekt widoczny jest już po jednym użyciu. Moimi ulubionymi produktami tego rodzaju zostaną tubki Dove (opisane chociażby tutaj).

Kupiłam po 4 tubki każdej z sfotografowanych dzisiaj odżywek. Jak wrażenia?


L'Oreal miał błyskawicznie odżywić i nawilżyć włosy oraz pomóc połamanym końcówkom. Przyznam szczerze, nie zrobił tego. Z pewnością nie ruszył końcówek, może, po kilku użyciach, nawilżył włosy. Poza tym, dosyć ładnie pachniał, więc taka dosyć przyjemna odżywka, ale nie spełnia tego, co producent zapewnia, więc nie skuszę się na następne opakowania.


Przejdźmy do dwóch odżywek rossmanowskiej firmy Isana.
Ta pomarańczowa: "Preparat zawiera olejek z pestek moreli i pantenol. Produkt przeznaczony do suchych i zniszczonych włosów.", natomiast różowa- "Kuracja dla włosów o natychmiastowym działaniu.  Preparat zawiera olejek z pestek winogron. Produkt przeznaczony do matowych i łamliwych włosów." (skopiowane prosto ze strony, to nam obiecuje producent). A u mnie nie spełniła się żadna obietnica w żadnej z tych odżywek. Nie przesadzam, przed i po stosowaniu tych dwóch nie czuć i nie widać różnicy. Szkoda. Zostanę chyba przy Dove.


Produkty dostępne w drogeriach Rossman (kliknij, aby zobaczyć gazetkę)


A może tylko na mnie nie zadziałały, a Wam pomogły? Jakie inne odżywki polecacie?






22 października 2014

Różne pędzle do pudru brązującego | Pędzle

Wczoraj była notka o moim nowym ulubionym pudrze brązującym (klik!), przedwczoraj- o konturowaniu twarzy (klik!). Na chwilę zostanę w temacie i pokażę niektóre z moich pędzli do pudru brązującego.


EcoTools, pędzel do pudru brązującego

Pędzel, którym da się wszystko podkreślić i jest najprostszy w obsłudze, polecam szczególnie dla początkujących i na poranki, bo wtedy używam go bardzo często.


Sephora Contour bronzer numer 46

To jest mój ulubiony pędzel do pudru brązującego. Da się nim naprawdę dokładnie i mocno konturować, ale też rozcierać- te właściwości daje nam kształt pędzla. Jest to produkt porządniejszy i bardzo dobrze wykonany, więc go definitywnie polecam.


dodatek do różu Rockateur Benefit

Ten mniejszy pędzelek był dołączony do różu, ale gdzieś podpatrzyłam, że rzeczy tego typu świetnie sprawdzają się w podkreślaniu kości policzkowych. To prawda! Ale tego pędzelka używam tylko do tej jednej rzeczy.


Pędzle dostępne:
Sephora i Benefit- Sephora (kliknij, aby zobaczyć gazetkę)
Zachęcam do przeglądania i szukania promocji :)


Jakiej firmy jest Twój ulubiony pędzel?

21 października 2014

Kobo Matt Bronzing & Contouring Powder | Kosmetyki




Kobo Proffesional Matt Bronzing & Contouring Powder w kolorze 308 Sahara Sand

Postanowiłam, że znajdę dobry puder brązujący w drogerii, a nie w perfumerii. Taki naprawdę świetny kosmetyk, do którego będę wracać, nie będzie robił mi krzywdy i będę w stanie opanować go każdego ranka. I ten jest właśnie taki.

Najważniejsza sprawa, która jest niezbędna przy konturowaniu- produkt jest matowy, nie ma żadnych drobinek, świecidełek i innych dodatków, które nie pozwalają na podkreślenie kości policzkowych czy szczęki. Przy kupowaniu warto to sprawdzać- moim wielokrotnym błędem było niesprawdzanie tego drobiazgu.

Poza tym, puder brązujący nie jest za ciemny, więc nada się dla osób z jasną karnacją. 
Panie o nieco ciemniejszej karnacji również powinny być zadowolone, bo produktem da się budować kolor nakładając więcej niż jedną warstwę.


 Produkt jest dostępny tylko w drogeriach Natura (kliknij, aby zobaczyć gazetkę)

Macie swój ulubiony puder brązujący z drogerii?

20 października 2014

Jak konturować twarz i gdzie nakładać róż? Wersja uniwersalna | Inne

Dzisiaj przychodzę z notką, o którą byłam pytana w komentarzach wtedy, gdy robiłam notki dla zaczynających z makijażem oraz w mailach, czyli o tym, gdzie nakładać bronzer i róż.

Wiele dziewczyn, które używają podkładu i spółki, unikają różu i bronzera, ale te dwa kosmetyki mogą naprawdę pomóc i podkreślić wiele zalet naszej buzi.

Dzisiaj przedstawię wersję uniwersalną, czyli to, gdzie każdemu będą pasować te kosmetyki. 

Bronzer

Podkreślenie kości policzkowych to rzecz najczęściej bronzerem robiona. 
Na rysunku bronzer jest, rzecz jasna, brązowy. Malując się, można zrobić tak zwany 'dzióbek' i przejechać pędzlem po, uwydatnionej w tym momencie, kości policzkowej.
Ważne jest to, aby brązowy kosmetyk nie sięgał aż do naszych ust, bo będzie to wyglądać dość zabawnie.

Podkreślenie szczęki czyli sprawa, którą mało kobiet wykorzystuje, ale się przydaje. Wystarczy przejechać pędzlem już nie na samej buzi, ale pod linią żuchwy. Rysy wyglądają na mocniejsze, ale twarz wydaje się też szczuplejsza.

Optyczne zmniejszenie nosa to zabieg, który polega na pionowym przejechaniu pędzlem po obydwóch stronach nosa (po prostu spójrzcie na obrazek).

Optyczne zmniejszenie wysokiego czoła to po prostu przejechanie pędzlem z bronzerem po linii włosów. Uwaga! Namalowana brązowa linia nie może być za gruba, bo wygląda śmiesznie. Praktyka czyni mistrza!

A co z różem?

Na obrazku zaznaczyłam go kolorem bladoróżowym. Z różem trzeba jednak być ostrożnym, nie można przesadzić- wiem, że to rzecz oczywista, ale warto o tym mówić.


Mam nadzieję, że te drobne porady przydadzą się osobom, które zaczynają i które pytały :)

19 października 2014

Moje doświadczenia z L'Oreal Casting | Włosy

Kilka tygodni temu postanowiłam sobie, że rozjaśnię włosy. Kilka miesięcy temu chciałam czegoś kompletnie odwrotnego, bo włosy farbowałam na ciemniejsze, ale teraz miałam taki właśnie pomysł.
W wakacje usłyszałam o produktach Casting firmy L'Oreal, więc postanowiłam sprawdzić, co zrobią z moimi włosami.

Żel rozjaśniający L'Oreal Casting Sunkiss w kolorze 02

To jest rozjaśniacz, więc pierwsze pytanie- dlaczego ma kilka kolorów i jak je dobrać?
01 jest do włosów najjaśniejszych, 02 dla ciemnych blondów, a 03- dla średnich brązów.
Mój kolor (który zobaczycie pod koniec notki, w podsumowaniu) był takim dosyć jasnym brązem z blond refleksami, więc uznałam, że dwójka będzie wyborem najlepszym.

Używałam tego produktu przez około 3 tygodnie z przerwami i zużyłam dwa opakowania. Moje włosy nie sięgają nawet biustu, ale są gęste.

Żel aplikowałam różnie, czasem na wilgotne włosy, a czasem na suche. Potem zawsze suszyłam je suszarką, bo producent mówi, że produkt jest termoaktywny, czyli działa lepiej pod wpływem słońca bądź suszarki (a teraz o mocne słońce raczej ciężko).

Efekty: stało się coś, czego się obawiałam- włosy porudziały. Po około dziewięciu dniach były tragicznie rude, ale po jeszcze jednym opakowaniu troszkę się uspokoiły. Ważne jest jednak to, że żel nie zniszczył moich włosów w ogóle ani ich nie obciążał.

Nie mam nic do rudych włosów, ale nie o to mi chodziło, dlatego byłam lekko poirytowana i uznałam, że nie kupuję następnego, trzeciego opakowania i decyduję się na farbę. Tej samej firmy i serii, z ciekawości.



 L'Oreal Casting Creme Gloss Glossy Blonds w kolorze 801 Satynowy Blond

Jest to najciemniejszy kolor z tej właśnie serii, więc uznałam, że spróbuję. Na opakowaniu wyczytałam, że ta farba nie sprawi, że włosy będą mieć miedziano rudy kolor, jak po niektórych farbach rozjaśniających (hmm), więc byłam ciekawa.




Jak w większości farb, zestawik składał się z kremu koloryzującego (bez amoniaku, to dosyć ważne), mleczka utleniającego (te dwie części trzeba wymieszać, żeby stworzyły farbę, każda osoba, która farbowała włosy w domu zapewne to już wie) i z odżywki.
I najbardziej zadowolona jestem właśnie z odżywki, bo ona jako jedyna... dobrze zadziałała.

Zawsze po farbowaniu włosów moja siostra była pierwszą osobą, która widziała różnicę. Po tej nie powiedziała ani słowa- a ja myślałam, że tylko dla mnie efekty są niezbyt widoczne. Niestety, nie.

Nie powiem, że farba nie dała żadnych efektów, bo moje włosy z rudego zaczęły przechodzić w ciemny blond, ale na pewno nie jest to efekt z pudełka. Poza tym, bardzo liczyłam na to, że ten miedziany połysk zniknie, ale niestety to się nie stało.

Istotna kwestia- kondycja moich włosów nie pogorszyła się!

Tutaj macie zdjęcie moich włosów przed i po. Różnica jest widoczna, ale spodziewałam się czegoś trochę bardziej blond.

Czytałam wiele opinii zadowolonych osób na temat tych produktów, ale są też osoby, które miały dosłownie tak, jak ja.

Jeśli ktoś ma ochotę, niech próbuje! Ale ostrzegam, może pojawić się niechciany rudy połysk :)


Produkty dostaniecie w drogeriach np 

Polecacie jakieś dobre rozjaśniacze?



 photo envye.jpg
envye blogger theme