facebook twitter instagram bloglovin
 photo toppost.png

19 października 2014

Moje doświadczenia z L'Oreal Casting | Włosy

Kilka tygodni temu postanowiłam sobie, że rozjaśnię włosy. Kilka miesięcy temu chciałam czegoś kompletnie odwrotnego, bo włosy farbowałam na ciemniejsze, ale teraz miałam taki właśnie pomysł.
W wakacje usłyszałam o produktach Casting firmy L'Oreal, więc postanowiłam sprawdzić, co zrobią z moimi włosami.

Żel rozjaśniający L'Oreal Casting Sunkiss w kolorze 02

To jest rozjaśniacz, więc pierwsze pytanie- dlaczego ma kilka kolorów i jak je dobrać?
01 jest do włosów najjaśniejszych, 02 dla ciemnych blondów, a 03- dla średnich brązów.
Mój kolor (który zobaczycie pod koniec notki, w podsumowaniu) był takim dosyć jasnym brązem z blond refleksami, więc uznałam, że dwójka będzie wyborem najlepszym.

Używałam tego produktu przez około 3 tygodnie z przerwami i zużyłam dwa opakowania. Moje włosy nie sięgają nawet biustu, ale są gęste.

Żel aplikowałam różnie, czasem na wilgotne włosy, a czasem na suche. Potem zawsze suszyłam je suszarką, bo producent mówi, że produkt jest termoaktywny, czyli działa lepiej pod wpływem słońca bądź suszarki (a teraz o mocne słońce raczej ciężko).

Efekty: stało się coś, czego się obawiałam- włosy porudziały. Po około dziewięciu dniach były tragicznie rude, ale po jeszcze jednym opakowaniu troszkę się uspokoiły. Ważne jest jednak to, że żel nie zniszczył moich włosów w ogóle ani ich nie obciążał.

Nie mam nic do rudych włosów, ale nie o to mi chodziło, dlatego byłam lekko poirytowana i uznałam, że nie kupuję następnego, trzeciego opakowania i decyduję się na farbę. Tej samej firmy i serii, z ciekawości.



 L'Oreal Casting Creme Gloss Glossy Blonds w kolorze 801 Satynowy Blond

Jest to najciemniejszy kolor z tej właśnie serii, więc uznałam, że spróbuję. Na opakowaniu wyczytałam, że ta farba nie sprawi, że włosy będą mieć miedziano rudy kolor, jak po niektórych farbach rozjaśniających (hmm), więc byłam ciekawa.




Jak w większości farb, zestawik składał się z kremu koloryzującego (bez amoniaku, to dosyć ważne), mleczka utleniającego (te dwie części trzeba wymieszać, żeby stworzyły farbę, każda osoba, która farbowała włosy w domu zapewne to już wie) i z odżywki.
I najbardziej zadowolona jestem właśnie z odżywki, bo ona jako jedyna... dobrze zadziałała.

Zawsze po farbowaniu włosów moja siostra była pierwszą osobą, która widziała różnicę. Po tej nie powiedziała ani słowa- a ja myślałam, że tylko dla mnie efekty są niezbyt widoczne. Niestety, nie.

Nie powiem, że farba nie dała żadnych efektów, bo moje włosy z rudego zaczęły przechodzić w ciemny blond, ale na pewno nie jest to efekt z pudełka. Poza tym, bardzo liczyłam na to, że ten miedziany połysk zniknie, ale niestety to się nie stało.

Istotna kwestia- kondycja moich włosów nie pogorszyła się!

Tutaj macie zdjęcie moich włosów przed i po. Różnica jest widoczna, ale spodziewałam się czegoś trochę bardziej blond.

Czytałam wiele opinii zadowolonych osób na temat tych produktów, ale są też osoby, które miały dosłownie tak, jak ja.

Jeśli ktoś ma ochotę, niech próbuje! Ale ostrzegam, może pojawić się niechciany rudy połysk :)


Produkty dostaniecie w drogeriach np 

Polecacie jakieś dobre rozjaśniacze?



3 komentarze:

  1. Chciałam spróbować tego rozjaśniacza, niestety trochę przeraziła mnie jego cena ;/ Może skuszę się za jakiś czas.. Co do farb do włosow tak własnie jest, inny kolor jest pokazany a wychodzi zupełnie inaczej !
    http://pazury-kolorowe.blogspot.com/ - Zapraszam i obserwuje

    OdpowiedzUsuń
  2. I tak bardzo ładny jest aktualny kolor, kojarzy mi się bardzo z jesienią :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurcze, to chyba jej nie kupie... właśnie ściągnęła kolor czarny z włosów i jestem żółto ruda czekam z tydzień dwa i farbuj jednak jam mam być nadal ruda wa to podziekuje

    OdpowiedzUsuń

 photo envye.jpg
envye blogger theme