facebook twitter instagram bloglovin
 photo toppost.png

6 września 2014

Moje początki z makijażem | Inne



Dzisiaj postanowiłam napisać takiego posta bardziej o mnie, o tym, kiedy zainteresowałam się kosmetykami. Post dla tych, którzy są ciekawi oraz nie są pewni, czy nie zainteresowali się kosmetykami za szybko, niż inne osoby.

Kiedy byłam bardzo mała, uwielbiałam mieć pomalowane paznokcie. Pomalowałam je nawet mojej lalce (tej z rodzaju lalek wyglądających jak małe dzieci).
W szkole podstawowej zaczęłam mieć problemy z trądzikiem, więc moja mama kupiła mi mój pierwszy żel i tonik. Uwielbiałam używać tych rzeczy, byłam z nich naprawdę dumna. Pamiętam pewną szkolną wycieczkę w góry, chyba w piątej klasie, kiedy to położyłam na stoliku te dwa produkty i pokazywałam koleżankom, a one były pod wrażeniem, bo nie używały takich rzeczy. Myślę, że to już mogło świadczyć o tym, że w przyszłości będę mieć świra na punkcie makijażu, pielęgnacji i tego całego świata. 

Pierwsze rzeczy, których używałam, jeśli chodzi o makijaż, to na pewno pomadki. Najnormalniejsze, bezbarwne pomadki. Myślę, że nie tylko ja na samym początku nakładałam coś na usta. Zaczęłam też kolekcjonować lakiery do paznokci oraz kupiłam, już w podstawówce, mój pierwszy korektor, gdyż pokazała mi go koleżanka i bardzo mnie on zaciekawił. Mam nadzieję, że oczywiste jest to, że wtedy korektora nie potrafiłam używać i chciałabym, żeby ktoś mi pokazał, jak to się robi, bo jestem pewna, że wyglądałam jakbym miała cieliste kropki na twarzy.

Potem zaczęły mnie interesować kredki do oczu. Na początku myślałam, że wiem, jak ich używać, ale prawda jest taka, że nie miałam pojęcia. Moja pierwsza kredka (wyrzuciłam ją dopiero wtedy, kiedy nie dało się jej naostrzyć) była czarna, więc praktycznie cała moja górna powieka była czarna. Na szczęście ja gimnazjalistka z pierwszej klasy nie wpadłam na to, żeby używać jej na dolnej powiece, bo to byłaby prawdziwa katastrofa. Kredką malowałam się bardzo rzadko, tylko na jakieś specjalne okazje.

Teraz jesteśmy w drugiej gimnazjum, kiedy już dbam o moją skórę prawie tak, jak należy (za często używałam peelingu i nie nawilżałam skóry, ale poza tym było dobrze). Poznałam więcej koleżanek z pomalowanymi oczami i w weekendy zawsze używałam kredki, korektora, tuszu do rzęs (podkradanego mamie bądź mojego bezbarwnego, tylko taki wtedy posiadałam) i oczywiście malowałam paznokcie. Do szkoły nie można było się malować, więc tego nie robiłam, jestem raczej typem osoby uciekającej od zbędnych problemów z nauczycielami. 

W wakacje przed trzecią gimnazjum zaczęłam oglądać wielu Youtuberów, w tym kobietki, które kręciły filmiki o urodzie i kosmetykach. Zaczęłam interesować się makijażem, na razie czysto teoretycznie, ale oglądałam już tutoriale i w miarę wiedziałam, co się robi bronzerem i po co jest podkład.
Dokładnie w październiku w trzeciej gimnazjum kupiłam mój pierwszy podkład i to był dość ważny krok dla mnie. Pamiętam ten dzień, gdy kupiłam ten podkład. Byłam w domu, chora, nie poszłam do szkoły. Oglądałam dużo vlogów i pomyślałam „Muszę mieć podkład. Teraz.”. Wyszłam z domu i poszłam do tego fragmentu mojej dzielnicy, gdzie są sklepy. Weszłam do małej drogerii i zobaczyłam podkłady, jeden z nich widziałam polecony przez jakąś vlogerkę, więc uznałam, że spróbuję. Nie dobrałam sobie dobrze koloru, bo nie miałam pojęcia jak, a pani w sklepiku nie była zbyt pomocna. Najpierw miałam podkład bez pudru (co jest błędem), potem wpadłam na to, żeby kupić puder. I zaczęłam już się wkręcać w ten świat kosmetyków i kupować więcej, malować się tak, że zbliżałam się do całkowicie pełnego makijażu.

Rzeczą, którą kupiłam na samym końcu dochodzenia do pełnego makijażu, był róż. Nadal nie używam go bardzo często, ale jednak czasami naprawdę dodaje uroku. 

Podczas trzeciej gimnazjum miałam również lekcję makijażu przeprowadzoną specjalnie dla mnie przez wizażystkę w pewnym Spa- pokazała mi bardzo dużo kosmetyków, nowe zastosowania, nowe makijaże i to było bardzo cenne doświadczenie, którym, w jakiś sposób, dzielę się z wami w notkach.
Stosunkowo późno zaczęłam uwielbiać cienie do powiek. Zwykle malowałam się samą kredką, w różnych kolorach, ale cienie są bardzo istotne.

I oto teraz jestem! Nadal uczę się, jeśli chodzi o pielęgnację i wizaż. Nadal popełniam błędy, ale wiem coraz więcej i więcej.
A jeśli Ty jesteś starsza i nie umiesz do końca się malować- nie przejmuj się! Takich rzeczy można nauczyć się w dowolnym momencie życia. Jeśli Cię to nie interesuje to również nie musisz się przejmować- nie każda osoba się maluje! 


W jutrzejszej notce napiszę dokładnie jakie kosmetyki były moimi pierwszymi. Wielu z nich nadal używam, innych nie. Wspomnę o tym, czy je polecam, czy raczej radzę omijać. 


                                                                                            ♥
  

1 komentarz:

  1. Bardzo ładny szablon :D Nie spotkałam jeszcze tego typu bloga i z chęcią zajrzę na wcześniejsze notki :)

    OdpowiedzUsuń

 photo envye.jpg
envye blogger theme