facebook twitter instagram bloglovin
 photo toppost.png

25 sierpnia 2014

Primer, fixer, mgiełka… | Kosmetyki



Postanowiłam napisać dzisiaj o trzech rzeczach- o primerze, fixerze i mgiełce. Wiele osób nie używa tych produktów tylko dlatego, że nie wie jak, chociaż one mogą naprawdę pomóc. Dużo kobiet myli też mgiełki i wody z fixerami, a to są rzeczy zupełnie inne.

Zacznijmy od primerów. Są to po prostu bazy. Kosmetyki te mają za zadanie wygładzić naszą skórę oraz sprawić, że nasz makijaż będzie trzymał się dłużej. To nie jest zbyt skomplikowana sprawa, ale należy pamiętać o kilku rzeczach. 
Po pierwsze, nałożenie zbyt dużej ilości primera sprawi, że trudno będzie nałożyć podkład i możliwe będzie to, że nasz makijaż zniszczy się podczas wykonywania go. Wystarczy jedna, cienka warstwa. To i tak pomoże. 
Po drugie, polecam posiadanie innego primera na powieki i innego na buzię. Bazy przeznaczone do oczu są delikatniejsze i mają inne opakowania oraz aplikatory. Zwykłe primery mogą podrażnić te wrażliwe okolice. 
Po trzecie, baza nie sprawi, że nasz makijaż będzie niezmywalny przez dwa dni i nic go nie ruszy. On przedłuża trwałość o kilka godzin, ale nie czyni cudów. 
Po czwarte, nie ma nic za darmo. Primery niszczą cerę, więc nie można ich używać każdego dnia.

Primery, które jestem w stanie polecić to:
Urban Decay Eyeshadow Primer Potion (czyli baza na powieki, posiada aplikator)
Benefit Cosmetics Stay Flawless 15-Hour Primer (w sztyfcie)
Revlon Photoready Primer (konsystencja kremowa)
To, czy wolisz bazę w kremie czy w sztyfcie zależy tylko od Ciebie. Jeśli jednak chcesz kupić jeden z nich, a nie chcesz testować obydwóch, powiem, że ten w sztyfcie nakłada się szybciej, ale trudniej. Ja wiele razy przesadziłam i zaaplikowałam za dużo, przez co nie dało się nałożyć podkładu i musiałam zmywać wszystko. Teraz już oczywiście wiem, że muszę tego używać bardzo mało i jeśli ktoś wybierze ten, to również pamiętajcie o tym.

Ten o konsystencji kremowej z Revlon (na zdjęciu go nie mam, gdyż skończyłam właśnie opakowanie i muszę polecieć po nowe) polecam jednak bardziej. Trudniej jest przegiąć i lepiej wygładza (oraz jest nawet kilka razy tańszy niż ten Benefit), więc jeśli kupujesz pierwszą bazę, to chyba lepiej zdecydować się na tą.

Primer na powieki Urban Decay była gratisem do jednej z moich ulubionych palet czyli Naked. Używam tej bazy nie tylko z cieniami tej samej firmy, w sumie używam jej z każdymi cieniami. Zaskoczyła mnie jej wydajność- to opakowanie na zdjęciu ma 5 miesięcy, a jest maleńkie i bazy nadal jest sporo. Jakość jest niesamowicie dobra, nie łzawią mi przez nią oczy, wszystko jest na miejscu. Bazę da się dostać w Internecie i prawdopodobnie kupię nową, kiedy skończy się ta.

Wkrótce przetestuję też inne bazy, znajdę bardzo tanie, więc zaobserwujcie bloga, jeśli chcecie przeczytać porównanie. J

Kolejna sprawa to mgiełki i wody termalne. Ja mam, widoczną na zdjęciu, mgiełkę Softening Facial Mist z Sephory. Produkty tego typu mają za zadanie odświeżenie naszej buzi, bardzo miłe uczucie szczególnie, gdy jest ciepło. Trzeba jednak pamiętać o tym, że mgiełki i wody termalne NIE NAWILŻAJĄ, ale dają uczucie nawilżenia. Tak naprawdę nie robią nic leczniczego dla naszej skóry, tylko odświeżają, więc nie można przestać używać kremu nawilżającego na rzecz takiego produktu. 
Kosmetyki takie są odpowiednie dla wrażliwej skóry i nie podrażniają. Można tego używać na makijaż, aczkolwiek z większej odległości i po chwili warto jest zdjąć nadmiar wody chusteczką.

Fixer to już nie jest miły i przyjemny kosmetyk. W jego składzie jest alkohol. Dlaczego więc ludzie pryskają sobie tym twarz? Fixera używa się po zrobieniu makijażu i ma za zadanie utrwalenie oraz zabezpieczenie. 
Czy działa? Zdecydowanie tak. Mój makijaż może przetrwać naprawdę długo po aplikacji fixera. Oczywiście logiczne jest to, że taki kosmetyk wysusza skórę i kompletnie nie nadaje się do używania codziennie. Aplikacja jest nieprzyjemna, zapach jest okropny, ale się ulatnia. 
Należy pamiętać o tym, żeby pryskać twarz trzymając fixer 30 centymetrów od niej oraz przy zamkniętych ustach i oczach. Ja osobiście wolę używać tego produktu, kiedy jestem w pełni pomalowana z wyjątkiem tuszu do rzęs, gdyż ten kosmetyk i tak, w moim przypadku, trzyma się cały dzień, a ja przymykam oczy mocniej podczas aplikacji utrwalaczem i tusz mi się rozmazuje.
Ja nie czuję fixera podczas dnia, tylko chwilkę po aplikacji. Są jednak osoby, które będą go czuć i polecam przetestować w jakiś dzień, kiedy tylko idziecie szybko do sklepu albo jesteście w domu, żeby w razie czego móc zmyć makijaż. Moja skóra nie reaguje na ten kosmetyk bardzo źle, ale może się okazać, że Twoja tak, więc polecam to sprawdzić.

Po użyciu tego kosmetyku lubię zrobić sobie odżywczą maseczkę oraz zaaplikować dużo kremu nawilżającego.

Mój fixer to Kobo Make Up Fixer Spray, jeden z tańszych, ale wystarczający. Skład droższych nie różni się zbytnio, więc prawdopodobnie zostanę przy nim jeszcze chwilę. Uważam, że ta rzecz bardzo ułatwia mi życie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

 photo envye.jpg
envye blogger theme