facebook twitter instagram bloglovin
 photo toppost.png

25 sierpnia 2014

Pamper Night | Kosmetyki

Follow my blog with Bloglovin


Pamper Night to coś, co uwielbiam i uważam, że każda dziewczyna od czasu do czasu powinna robić. Nazwa ta oznacza mniej więcej tyle, co „noc rozpieszczania się/pielęgnacji”.
Jeśli miałaś gorszy dzień i jesteś smutna, warto się trochę zrelaksować . Jeśli jutro będzie jakiś bardzo ważny dzień, również warto się porozpieszczać. Ja robię sobie taką pamper night raz lub dwa razy w tygodniu, nawet jeśli nie mam specjalnej okazji, gdyż jest to kilka godzin ze sobą, na odpoczynek i poświęcenie uwagi swojemu wyglądowi bardziej niż na co dzień.


Co dokładnie robię podczas pamper night? Pokażę teraz moje kosmetyki i sposoby!
Na początek zawsze ustawiam w łazience świeczki- kilka na wannie, kilka na blacie czy półce. 
Po prostu uwielbiam świeczki, ładnie wyglądają, przyjemnie pachną i tworzą atmosferę. Poza tym, zwykle mam w łazience szklankę niegazowanej wody.



Następnie robię kąpiel- nalewam do wanny wody i wrzucam moje ulubione kulki bądź kostki do kąpieli oraz tworzę pianę.
Widoczne na zdjęciu to musujące kosteczki z Sephory (Sephora ma naprawdę sporo pięknych zapachów tych kostek, zdecydowanie polecam, zawsze lądują w moim koszyczku, kiedy jestem w tej perfumerii), serduszka do kąpieli z Sephory (również lubię je w kąpieli), różana kula do kąpieli z Lusha (na drugim zdjęciu jest rozkruszona dlatego, że pani w Lushu poleciła mi wrzucanie jej w taki sposób- i miała rację, bo dawała więcej zapachu i piany, kiedy była w częściach) oraz kapsułki pod prysznic z Sephory (nie dodaję ich do kąpieli, ale uwielbiam je pod prysznicem i jeśli ktoś nie ma wanny, to polecam).



Kiedy do mojej wanny nalewa się woda, zmywam makijaż mleczkiem z ochronnym ekstraktem z róży Garnier i nakładam na pięć minut maseczkę do twarzy z wyciągiem z róży Avon.

Mleczko to niezbyt pachnie różami, ale jest delikatne dla skóry i nie trzeba trzeć, żeby zmyć makijaż. Maseczka ma rozświetlać, co w jakimś stopniu robi, ale używam jej w tym momencie, bo jest bardzo relaksująca i przyjemna. Nie widać tego aż tak bardzo na zdjęciu, ale ma też kawałki róży. Pachnie dość intensywnie i polecam ją wielbicielkom kwiatu.

Kiedy zmyję maseczkę, wchodzę do wanny. Nie ma co za dużo mówić o tym kroku, po prostu należy zrelaksować się. Jeśli ktoś lubi i chce, można zabrać ze sobą książkę (ja preferuję jednak gazety, gdyż zwykle zdarza mi się zalać coś do czytania) . Nie polecam korzystania z tabletów, telefonów i tym podobnych podczas pamper night. Nie chodzi mi o to, że woda jest zagrożeniem dla elektroniki, ale przez ten czas lepiej jest się zrelaksować, odpocząć od wszechobecnego Internetu i dać oczom kilka spokojnych chwil.



W kąpieli uwielbiam używać scrubu do ciała Pat&Rub. Pachnie naprawdę niesamowicie, a skóra jest po nim miękka. Jedyne, na co radzę uważać to fakt, że lubi zostawać na skórze, więc trzeba go dobrze zmyć. 


Kiedy wyjdę z kąpieli, używam któregoś z moich ulubionych mleczek do ciała. W lato uwielbiam jeśli jest to kokosowe z Yves Rocher, a w jesień i zimę najbardziej lubię organiczne, również z Yves Rocher. Obydwa bardzo przyjemnie pachną (ten organiczny jednak bardzo mocno, ja akurat jestem wielbicielką tego zapachu, ale polecam powąchać przy zakupie, jeśli ktoś się skusi).


Jeśli chodzi o włosy, nie może być to nic ciężkiego, dlatego wybieram szampon Aussie Colour Mate Shampoo. Oczywiście jeśli nie masz włosów farbowanych, to nie polecam, ale na moje włosy po przejściach działa bardzo dobrze, utrzymuje kolor i regeneruje. Nigdy nie miałam tak ładnych włosów po farbowaniu jak po tym szamponie. Z czasem zauważycie, że bardzo lubię mówić o zapachu produktów i tak jest również tutaj. Pięknie pachnie brzoskwiniami!
Dwa inne produkty to Dove skoncentrowana terapia do włosów farbowanych oraz jedwab Biosilk. Terapię opisałam w mojej notce o ulubionych z roku 2014 (tutaj), a jedwabiu używa się na mokre włosy i się go nie spłukuje. Produkt dobry dla włosów zniszczonych i farbowanych, ja stosuję na końcówki. Przy jedwabiu potrzebna jest regularność, ja używam raz w tygodniu, ale za kilka miesięcy będę zmniejszać częstotliwość aplikacji. 



Następnie używam którejś z tych maseczek.

Montagne Jeunesse White Chocolate Ultra Deep Cleansing Masque
Montagne Jeunesse Chocolate Masque
Maseczki Montagne Jeunesse odkryłam będąc w Austrii w zimie, ale niedawno odkryłam, że są one też do kupienia w niektórych sklepach w Polsce. Pachną niesamowicie, te dwie akurat białą i zwykłą czekoladą. Poza tym, bardzo dobrze oczyszczają buzię oraz ją odżywiają (mają dobre dla skóry masło shea i masło kakaowe). Polecam spróbowanie ich na własnej skórze, firma ma też inne zapachy, ale ja nie mogę się oprzeć czekoladzie.




Podczas tego, gdy maseczka leży na twarzy zwykle stosuję te dwa cudeńka.
Perfecta Spa maska-serum do stóp + wulkaniczny peeling do stóp
Perfecta Spa maska-serum do rąk + szafirowy peeling do rąk
Zrobienie peelingu do stóp zajmuje dosłownie 5 minut, a naprawdę pomaga na zrogowaciały naskórek oraz nawilża. Potem trzeba nałożyć serum, które wchłania się około 15 minut, ale ja po prostu stosuję kosmetyk i wkładam miękkie skarpetki, które zdejmuję kładąc się spać.
Następnie robię sobie peeling do rąk, a maskę-serum nakładam przy wychodzeniu z łazienki, żeby miała czas sobie spokojnie wyschnąć.


Nadszedł czas na zmycie maseczki! Jeśli ktoś ma ochotę, można użyć potem drugiej maseczki bądź jakiejś innej, ale ja zwykle kończę na jednej i używam peelingu kontrolującego wydzielanie serum oraz żelu myjącego do twarzy (które opisałam tu )

Potem lubię sobie jeszcze wypiłować i pomalować paznokcie.

I to już jest w sumie koniec mojej pamper night! 

Jeszcze raz powiem- uwielbiam te kilka chwil ze sobą, w których relaksuję się i mam czas na przemyślenie wielu spraw.





3 komentarze:

  1. muszę sobie kiedyś taką "pamper night" zafundować!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Robię dzisiaj Pamper Night bez dwóch zdań!

    OdpowiedzUsuń
  3. już tylko czekam do niedzieli, aby urządzić sobie taką chwile relaksu :)

    OdpowiedzUsuń

 photo envye.jpg
envye blogger theme